Powrót do formy po słabym starcie
Ekipa SPIE miała coś do udowodnienia po wysokiej porażce z zeszłego tygodnia z teamem GOOGLE. Tym razem stanęła naprzeciwko zawodników spod bandery VENTURE INDUSTRIES.
Na początku zaczęło się dość niemrawo, obydwie drużyny oddały sporo niecelnych strzałów, choć nie brakowało akcji w których pachniało bramką, na przykład efektowne uderzenie Rafała Kłosia w 2. minucie. Osiem minut później goalkeepera postraszył również debiutujący Damian Masic, jednak jego płaski strzał był za mało precyzyjny. Podszczypywanie przyniosło skutek już chwilę później, kiedy wynik otworzył Rafał Kłoś, dobijając rzut wolny. To jedyna bramka pierwszej połowy, choć mogło być ich zdecydowanie więcej, bo gra opierała się głównie na zaskakujących kontrach.
Drugie 20 minut zapowiadało się dużo ciekawiej: Inżynierowie nie mogli grać na czas z tak małą przewagą, bo Biali również mieli ochotę na co najmniej jeden punkt. Na pochwałę zasługuje szczególnie Mateusz Boczek, który narzucał tempo gry zespołu Granatowych - podczas montowania ataków samotnie stał na swojej połowie i wypatrywał najlepszego zawodnika do posłania piłki, prezentując tym samym świetny przegląd pola. Kiedy schodził z boiska jego rolę próbował przejmować Marcin Hunskopf, jednak wtedy nieco brakowało precyzji Marcina. Po kilku minutach zaczęło się robić gorąco: w 26. minucie Granatowi mieli dużo szczęścia, kiedy Karol Szustakiewicz prawie przelobował bramkarza.
Wynik wyrównał Grzegorz Mandziuk ładnym strzałem z dystansu, jednak jego wyczyn przyćmił chwilę później Damian Masic. Dośrodkowywał Paweł Kasprzak a Damian posłał piłkę do bramki ładnym, półpłaskim strzałem. Na 5 minut przed końcem mocno przeliczył się bramkarz wraz z jednym z obrońców Białych: podanie wznawiające grę przeciął szybkobieżny Grzegorz Bijak i przypieczętował zdobycie 3 punktów ostatnią w tym meczu bramką na 3:2.
Plusy:
- Wyrównana pierwsza połowa: może nie była zbyt emocjonująca, jednak pomimo nieznacznego prowadzenia Granatowych nie sposób było przewidzieć zakończenia meczu, bardzo zaciekła bitwa na kontry.
- Styl gry SPIE: cały mecz kontrolował doświadczony Mateusz Boczek, długimi podaniami nadawał tempo gry swojemu zespołowi
Minusy:
- Słaba skuteczność obu zespołów na początku: zbyt mało finezji w strzałach, w przeciągu pierwszych 10 minut znaczna większość z nich nie lądowała nawet w pobliżu bramki
Zawodnik meczu: Mateusz Boczek [SPIE]
Rewelacyjny przegląd pola, motor napędowy Granatowych, momentami narzucał tempo całego spotkania - pełna rehabilitacja po bramce samobójczej w meczu z GOOGLE.
<iframe width="560" height="315" src="https://www.youtube.com/embed/NwbGmQil8VQ?showinfo=0" frameborder="0" allow="autoplay; encrypted-media" allowfullscreen></iframe>
