Kolejarze w końcu zwycięzcy
Ekipa PKP PLK po przegranych trzech pierwszych meczach do spotkania z ING przystępowała w minorowych nastrojach. Zaś ich rywale w dużo lepszych ponieważ mieli na swoim koncie komplet sześciu punktów. Od pierwszych minut Niebiescy byli bardziej konkretni w swojej grze, ale na efekty musieli poczekać do 11. minuty. Wtedy to, po strzale Macieja Wasiluka piłka nieszczęśliwie odbiła się od Jesusa Iribasa-Cabrery i ekipa z Targowej wyszła na prowadzenie. W następnych fragmentach podwyższyli je Kamil Bałaban i dwoma golami Paweł Gołaszewski. Bramkę „do szatni” dającą nadzieję Bankowcom zdobył Paweł Kubas.
Trafienie Pawła było dla Pomarańczowych bardzo istotne, bo po nim zaczęli grać z większą wiarą, werwą i efektywnością w postaci większej liczby sytuacji podbramkowych. Niedługo po przerwie gola z rzutu karnego strzelił Łukasz Michalik i różnica pomiędzy obiema drużynami wynosiła już tylko dwie bramki. Niestety – dla ING – przekroczyli oni liczbę dozwolonych przewinień, a dwa przedłużone „wapna” wykorzystał Paweł Gołaszewski. Między jego dwoma skutecznymi uderzeniami Krzysztofa Potockiego pokonał Radek Szymborski. Pojedynek zamknął trafieniem w ostatniej minucie Bartłomiej Siut.
Plusy:
- bardzo efektywna gra PKP PLK, którzy odnieśli zwycięstwo stosunkowo niskim nakładem sił (konkrety w ich grze)
- dobra organizacja całego zespołu Niebieskich
- postawa Kamila Bałabana, prezentującego solidną grę już w kolejnym spotkaniu
- ambitna gra Łukasza Michalika, który zawzięcie starał się stworzyć coś pozytywnego dla swojej drużyny
Minusy:
- niewykorzystanie przez ING nielicznych sytuacji
- przekroczenie przez nich limitu przewinień, z czego wzięły się dwie bramki, które być może odebrały im szanse na korzystny rezultat
Zawodnik meczu: Paweł Gołaszewski [PKP PLK]
Takie występy są najlepsze. Jak sam przyznał po meczu, zbytnio się nie nabiegał w spotkaniu, a zrobił swoje i to z przytupem. Cztery gole mówią same za siebie i to one w dużej mierze dały pierwsze zwycięstwo Kolejarzom w sezonie wiosna 2018.
