Ulubionej powrót do tradycji
Ostatnia seria trzech wygranych z rzędu była najwidoczniej tylko wypadkiem przy pracy - w ósmej kolejce ELIT VII Ligi ekipa ETV Ulubiona pada ofiarą gradu goli drużyny Taxify i jednocześnie wraca do formy znanej z jej autorskiej przyśpiewki.
Już w pierwszych kilkudziesięciu sekundach dało się zauważyć, że Przewoźnicy nie będą kalkulować przy niebezpiecznych sytuacjach - potrzebowali punktów jak powietrza, bo do tej pory ich konto było zasilone jedynie jednym, skromnym oczkiem po remisie z QUBE TECHNOLOGIES. W bardzo dogodnej sytuacji znalazł się Robert Szypulski, ale jego strzał o centymetry minął słupek bramki. Robert miał stać się postrachem Emila Kopańskiego, jednak ten wykazywał się rewelacyjną dyspozycją między słupkami - chwilę później obronił kolejny strzał Roberta i dobitkę Rafała Kamińskiego! Świetna forma Emila nie odstraszyła jednak Żółtych od kontynuowania szturmu na bramkę, nie minęły jeszcze 3 minuty a Robertowi prawie udało się zdobyć premierową bramkę - niestety, tym razem Jakub Majewski zastąpił go na linii i przyjęciem na klatkę piersiową uratował swoją drużynę przed stratą pierwszego gola. Na niewiele się to zdało, bo Przewoźnicy otworzyli wynik kilkadziesiąt sekund później: strzał oddał Rafał Kamiński, ale Łukasz Łoś w bardzo widowiskowy sposób podbił go piętą i tym samym zmylił bramkarza, któremu pozostało już tylko wyjęcie piłki z sieci. Ulubieńcy chwilę później byli w idealnej sytuacji do wyrównania wyniku, jednak uderzenie Piotra Niciporuka poskutkowało jedynie oznaczeniem lewego słupka.
Pomimo licznych prób, na następną bramkę musieliśmy poczekać jeszcze kilka minut - dokładnie w 13. w końcu odblokował się Robert Szypulski, który w równie efektowny co Łukasz sposób wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego od Michała Dubisza - na kilka metrów przed bramką wybił się wysoko w powietrze i oddał strzał z przewrotki! Pod koniec pierwszej połowy Przewoźnicy zapunktowali jeszcze raz - w ostatniej minucie przed gwizdkiem Robert przeprowadził sprawny kontratak z Michałem Dubiszem.
Ostatnie 20 minut rozgrywki zdawało się być jeszcze nieprzesądzone. Ulubieńcy co prawda nie stworzyli sobie zbyt wielu sytuacji, ale nie można powiedzieć, że podczas premierowej części spotkania wyglądali tragicznie. 3 bramki straty nie musiały być czynnikiem odbierającym im marzenia o skoku na podium w tabeli - i faktycznie, przez kilka pierwszych minut drugiej połowy wyglądało na to, że tak to się skończy! Wystarczyły dwie minuty i przeprowadzone w ciągu nich dwie sprawne akcje - asystami wymienili się Piotr Niciporuk i Maks Kardas. Niestety, przy przewadze stopniałej do zaledwie jednej bramki, Żółci wrócili do gry i dosadnie podkreślili swoje zamiary co do wyniku - na 3 minuty przed końcem znów prowadzili aż czterema golami! Sytuację próbował jeszcze ratować Jakub Majewski, jednak jego bramka niewiele zmieniła - szczególnie, że w ostatniej minucie spotkania Rafał Kamiński dorzucił dodatkowe dwa gole.
Plusy:
- dwa bardzo efektowne gole w pierwszej połowie,
- przez moment wydawało się, że będziemy świadkami comebacku Ulubieńców – brawa dla Maksa!
Minusy:
- niepotrzebne dyskusje z sędzią i przepychanki między zawodnikami obu stron
Zawodnik meczu: Robert Szypulski [Taxify]
Werdykt nie mógł być inny - Robert nie tylko popisał się najbardziej efektownym trafieniem w ciągu całego spotkania, ale dorzucił do niego też pięć innych, może nie tak efektownych, ale równie efektywnych!
