Plusy:
+ Po pierwszych minutach wspólnego badania i gry raczej w środku pola, pierwszy cios wyprowadzili zawodnicy BGK. Krzysztof Domożych dobrze wypatrzył lepiej ustawionego Mozgę, który nie zwykł marnować sytuacji. Najlepiej jak mogli odpowiedzieli jednak przeciwnicy. Lwy 30 sekund po stracie gola dzięki dwójkowej akcji Mazura i Pakosza doprowadzili do wyrównania za sprawą tego drugiego. I zaczęły się emocje oraz wyścig, kto strzeli więcej. Nie minęły dwie minuty jak Tomek Mozga wykorzystał tym razem podanie Ługowskiego. Dłużni nie pozostawiali Pomarańczowi i w 16. minucie w zamieszaniu do siatki trafił Rajca. Wynik 2:2 do przerwy pozwalał mieć nadzieję na emocje w drugiej części
+ Jak było w pierwszej, tak samo było w drugiej odsłonie. Akcja za akcje, cios za cios. Bramkarze mieli sporo pracy, szczególnie Wojtek Ziętek. 12 interwencji bezpośrednio ratujących drużynę od straty bramki sprawiły, że golkiper Lwów miał prawo być zmęczony. Przy okazji warto wspomnieć, że Wojtek zanotował asystę przy golu Pakosza. W 21. minucie dalekim wyrzutem uruchomił Czarka, który sprytnym uderzeniem pokonał Sinkowskiego
+ Gdy wydawało się, że zawodnikom Lionbridge udało się wreszcie przechylić szalę zwycięstwa na swoja stronę, dwie minuty przed końcem strzałem z dystansu wprost w okienko popisał się nie kto inny jak Mozga. Lwy mogą czuć niedosyt, bo do zwycięstwa zabrakło bardzo niewiele, z drugiej strony BGK zasługiwał na remis, bo długimi momentami w drugiej połowie atakowali rywali
Minusy:
- Rozregulowane celowniki były zmorą piłkarzy BGK. W pamięci została wyśmienita okazja Jambora w drugiej połowie. Do piłki zagranej wzdłuż pola karnego dobiegł najszybciej Michał, ale mając przed sobą w zasadzie pustą bramkę, nie trafił w piłkę. Ta sytuacja mogła odmienić losy spotkania
