Plusy:
+ Mocne otwarcie tego spotkania zaserwował nam Avon. Od początku dobrze funkcjonował duet Dźwilewski-Eibl. Pierwszy trzykrotnie asystował, drugi trzykrotnie trafiał. W pierwszej części gry byli zespołem bardziej poukładanym, z chłodną głową i dyscypliną taktyczną. Zasłużenie wygrywali różnicą dwóch bramek. W drugiej części dali się zepchnąć do głębokiej defensywy, ale wytrzymali do końca napór i w końcówce wyprowadzili ostatni cios
+ Po słabej pierwszej połowie, zawodnicy z Auto Partner wzięli się za granie. Przez całą drugą połowę atakowali bramkę przeciwnika. Czasem skutecznie, czasem mniej, ale za wszelką cenę dążyli do wyrównania. Jarek Mamaj starał się jak mógł wypracować kolegom dogodne sytuacje. Jedną z nich wykorzystał Kiliś, a drugą Tomasz Wójcik. Gdyby Łukasz Lachowski wykorzystał swoją 100% okazję, bardzo możliwe, że Auto Partner S.A. przechyliłoby szalę zwycięstwa na swoją stronę. Byli bardzo zdeterminowani, a w obronie sprzyjało im niezwykłe szczęście. Robert Szymkowiak mimo drobnej kontuzji, wybronił w końcówce kilka groźnych strzałów
+ W 25. minucie doszło do niecodziennej sytuacji. Artur Mikiciuk prowadził piłkę prawą stroną tuż przy linii bocznej. Zdecydował się na wrzutkę (strzał?). Gdy wydawało się, że piłkę złapie golkiper, ta go przelobowała i przeleciała przez boczną siatkę bramki. Dosłownie przeleciała, gdyż trafiona tuż przy słupku przeleciała przez dziurę. Sędzia jednak to dostrzegł i Mikiciuk mógł cieszyć się ze swojego skutecznego „wrzutkostrzału”
Minusy:
- Zespół Auto Partner S.A. po raz kolejny nie do końca panuje nad swoimi emocjami. Zamiast koncentrować się na tym, co się dzieje na boisku, w każdym spotkaniu mają wiele pretensji do pracy arbitra. Zawodnicy powinni się jednak zastanowić czy to dobra droga. Gdy w drugiej połowie wzięli się za granie, wyglądało to obiecująco
