Za takie momenty kocha się futbol...
Skazywany na pożarcie zespół ING Lease przegrywał do przerwy z walczącą o mistrzowski tytuł ekipą EULER HERMES 2:5, ale w drugiej połowie w heroicznym boju odrobił stratę, a dosłownie kilka sekund przed ostatnim gwizdkiem wyrwał zwycięstwo z rąk Goliata. Czy można wyobrazić sobie bardziej nieprawdopodobny, a zarazem ukazujący piękno futbolu scenariusz?
Od kilku dni trwają brazylijskie mistrzostwa świata, a kibice i obserwatorzy są zgodni - tak pięknego i obfitującego w emocje mundialu nie było od dawna. To samo możemy powiedzieć o finiszu rozgrywek spod logo ELIT SPORT. Zawodnicy ze wszystkich szczebli niemal co wieczór zaskakują nas swoją pasją i ambicją. Znakomicie w ten scenariusz wpisali się zawodnicy ING Lease, którzy we wtorek w niesamowitych okolicznościach pokonali EULER HERMES.
Początek spotkania nie zapowiadał większych emocji - co prawda "pomarańczowi" rozpoczęli od mocnego uderzenia, bo dwa gole zdobył wracający do zespołu Michał Godlewski, ale lada moment to faworyci wyszli na prowadzenie - między 8. a 17. minutą aż cztery gole wbił najlepszy strzelec ELIT Ekstraklasy Maciej Pijewski, a w 20. minucie "pomarańczowych" pognębił jeszcze Rafał Galec. Wydawało się, że to strata nie do odrobienia. A jednak. Futbol bywa nieprzewidywalny...
Sygnał do ataku dał nie kto inny jak Michał Godlewski, który w 26. minucie wbił gola na 3:5. Chwilę później Piotr Listwoń zdobył kontaktową bramkę i... zrobiło się gorąco! Ale faworyt znów podwyższył prowadzenie - w 30. minucie swoją piąta bramkę zdobył "Ryba" i wszystko wróciło do normy.
ING Lease uporczywie dążyli jednak do wygranej. Choć przed spotkaniem między wierszami "godzili" się z porażką (wszak przyszli "rezerwowym" składem), to na boisku pokazywali, że stać ich na niespodziankę. Nabrało to realnych kształtów w 40. minucie gdy przy stanie 5:6 kolejną bramkę - tym razem głową po dośrodkowaniu Krzysztofa Michałowskiego - zdobył szalejący w ataku Michał.
"Do ataku, jeszcze wszystko możliwe" - motywowali się wzajemnie piłkarze ING Lease i... niemożliwe stało się możliwe! Kilka sekund przed końcem Michał nie dał się ponieść emocjom i z zimną krwią wbił gola na 7:6! Sędzia chwilę później zakończył spotkania, a ławka rezerwowych ING Lease wystrzeliła z radości w górę! Zawodnicy EULER HERMES byli załamani, ale pewnie gdzieś w głębi ducha doceniali waleczność rywali, którzy w pięknym stylu wywalczyli swoje trzecie zwycięstwo w sezonie.
Piotr Wesołowicz
