Niezapomniane spotkanie!
Widowisko najwyższej klasy zafundowali nam zawodnicy PGE Energia Odnawialna i VERMARI. Tylu pięknych akcji, cudownych goli i interwencji najwyższych lotów nie widzieliśmy już dawno. To było niezapomniane spotkanie, a zakończone w sposób zarówno piękny, jak i dramatyczny. Ale - jak mówi tytuł jednej z książek o naszej ukochanej dyscyplinie - futbol jest okrutny.
Oto bowiem na pięć sekund przed końcem spotkania na tablicy widniał wynik 7:7. Wydawać by mogło się, że remis byłby wynikiem sprawiedliwym - mecz był bowiem niezwykle trudny i wycieńczający dla obu stron. Dosłownie chwilę przed ostatnim gwizdkiem piłkę do siatki PGE wpakował jednak Darek Rodak, nowy nabytek ekipy VERMARI. Ten jeden strzał sprawił, że VERMARI zgarnęło pełną pulę, a gracze PGE musieli przełknąć gorzki smak porażki. Chwilę potem Rodak utonął w ramionach kolegów, a zawodnicy PGE ukryli twarze w dłoniach...
Radość zawodników VERMARI była uzasadniona. Stoczyli morderczy bój, z którego wrócili z tarczą. Przy okazji wykazali się niesamowitą wolą walki i umiejętnością gry do ostatnich sekund. Piękne gole Krzysztofa Kaczora, Przemka i Tomasza Korzeniowskiego sprawiły, że VERMARI umocniło się na prowadzeniu w tabeli - ma 16 punktów, cztery więcej od PLUS.BIZNES, który w tej samej kolejce stracił trzy "oczka" w starciu z ekipą DELL.
"Energetycy" mogą być jednak z siebie dumni - zagrali bowiem bohatersko. Marcin Górka strzelał niczym natchniony. Zdobył pięć goli, a każdy z nich może trafić do kompilacji pięciu najpiękniejszych trafień kolejki - napastnik PGE trafiał z połowy, z woleja wprost w okienko - słowem: tego wieczoru był niesamowity. Podobnie zresztą jak Krzysztof Cichecki, golkiper PGE, którego jeszcze w trakcie meczu nie mógł nachwalić się jego vis-avis Kuba Wesołowski. Krzysztof zaliczył chyba najlepszy mecz w swojej karierze, zaliczył aż 17 skutecznych interwencji, każda najwyższej klasy.
Każdy, kto brał w tym spotkaniu udział (na murawie i obok niej) z pewnością przyzna razem z nami - dla takich momentów warto grać, trenować i kochać futbol!
Piotr Wesołowicz
