BAYER zaskakuje...inaczej
Lider ELIT I Ligi chyba zbyt lekceważąco potraktował spotkanie z piątą w tabeli ekipą ZIBRO. BAYER już pierwszej połowie nie grał na poziomie, do którego nas przyzwyczaił, ale w drugiej był już kompletnie pogubiony, co o mały włos nie skończyło się dla nich porażką w spotkaniu z dobrze dysponowaną ekipą od kreowania klimatu wewnętrznego.
Początek tego starcia to niesamowicie dynamiczna wymiana ciosów. Wynik meczu otworzyli zawodnicy w niebieskich strojach, a dokładnie kapitan i głównodowodzący całej operacji, czyli Patryk Gorgol, który wykorzystał sytuację twarzą w twarz z Jakubem Zielewiczem, a asystę przy tym trafieniu zaliczył Robert Kloc. Błyskawicznie na to trafienie odpowiedział Tomasz Magda czyli lider klasyfikacji na najlepszego strzelca naszej ligi. Niebieski duet Gorgol-Kloc będzie się śnił zawodnikom BAYER'u po nocach, ponownie ich dwójkowa akcja dała prowadzenie piątej drużynie ligi. Po chwili jednak Rafał Iwan precyzyjnym strzałem dał remis, a dzięki petardzie, którą odpalił Magda, Seledynowi wyszli na prowadzenie. Później gra nieco się uspokoiła. Przed przerwą jeszcze Sobiesiak i Sulej ustanowili wynik na 5:2.
Tak to już w futbolu jest, że nie można rozegrać w sezonie wszystkich spotkań perfekcyjnie. Nawet najlepsza drużyna musi się czasem potknąć, bo przecież każdy jest tylko człowiekiem. Ekipa Seledynowych to nie była ta drużyna, do której wszyscy są przyzwyczajeni. Panowie z niemieckiej firmy farmaceutycznej złapali zadyszkę, o czym najlepiej świadczy przebieg drugiej odsłony.
Ambitni gracze ZIBRO zwęszyli szanse, aby utrzeć nosa pierwszej drużynie w tabeli i pomimo trzech bramek w plecy zdecydowali się powalczyć o pełną pulę. Zawodnicy ubrani w niebieskie koszulki w 25. minucie przeprowadzili dwie szybkie akcje. Najpierw do siatki trafił Kloc, a po chwili świetnym strzałem z rzutu wolnego Roger Huntjens zmniejszył różnice do jednego gola. Piłka po uderzeniu przez Holendra nabrała niesamowitej rotacji i wpadła do bramki Kuby Zielewicza. Niebiescy zaczęli się rozkręcać, a do odrobienia strat pozostało im strzelenie jednej bramki. Trafienie to padło w niespodziewanych okolicznościach. Gorgol wstrzelił piłkę w pole karne rywali, a Marcin Drozd chcąc ją wybić przypadkiem oszukał swojego bramkarza.
Remis, a specjaliści od klimatu wciąż głodni. Cztery minuty przed gwizdkiem Wilczek otrzymuje wrzutkę z autu i efektownym strzałem wyprowadza swój zespół na prowadzenie. Ekipa BAYER'u pokazała, że jest jednak na boisku i minutę przed końcem wyprowadzili szybką kontrę zakończoną golem Iwana.
Do niespodzianki było blisko, ale to chyba tylko przelotna słabość Seledynowych połączona z dobrą dyspozycją ekipy ZIBRO. Miejmy nadzieję, że Niebiescy utrzymają formę, a Farmaceuci rozbudzą się już w najbliższym meczu.
Damian Ambrochowicz
