Ruville celnie żądli
Póki co widać, że zawodnicy RUVILLE dobrze czują się na obiekcie przy Wawelskiej 3. Tego środowego wieczoru o ich sile przekonała się ekipa TRANS KORONY, ulegając naszej biznesowej Borussii 6:1.
Już w trzeciej minucie Hubert Zaborowski po dwójkowej akcji z Maćkiem Cendrowskim otworzył wynik spotkania. Kilka akcji później asystent zamienił się w kata i solowym rajdem podwyższył rezultat meczu. Na to trafienie odpowiedział Jakub Gaicki (pseudonim Gumiś), który wykorzystał doskonałe zagranie z rożnego od Pawła Ostrowskiego. Na plus na pewno trzeba zapisać fakt, że obie drużyny nie bały się uderzyć z daleka, a potężne bomby minimalnie mijały cel. Świetnym mierzonym strzałem popisał się Dominik Rajca i podwyższył przewagę żółto-czarnych pasów. Dużo pracy spadło dzisiaj na barki Wiktora Karpały, który jednak bez zarzutu wywiązywał się ze swoich bramkarskich obowiązków i zanotował aż 15 udanych interwencji. Jeśli chodzi o obronę żółto-czarnych to błyszczał w niej Patryk Karczmarek, który co chwila jak to mówią: „kasował akcje przeciwnika”. Natomiast ze strony TRANS KORONY pochwalić trzeba Pawła Różańskiego, któremu zmiana pozycji z bramkarza na pomocnika pozwoliła rozwinąć skrzydła.
Początek drugiej odsłony należał do zawodników TRANS KORONY. Kilka dobrych strzałów, nietuzinkowych zagrań i Artur Lenarcik musiał się pogimnastykować, żeby uchronić swój team przed stratą gola. Na jego nieszczęście w 28. minucie Patryk Karczmarek zachował się niczym rasowy sęp pola karnego, znalazł się tam gdzie musiał i wpakował futbolówkę do sieci. Natomiast gwiazdą ostatnich minut został Łukasz Pankowski, strzelając w końcówce spotkania dwa gole i ustalając finalny wynik tego starcia.
Widać, że Pszczółki lubią mieć gdzie latać i dlatego większe boisko im służy. Ich oponenci natomiast jeszcze nie przywykli do nowych standardów, ale to zapewne kwestia czasu. Dobrze jest widzieć nasze drużyny rześkie i wypoczęte. W następnej kolejce reprezentację TRANS KORONY czeka spotkanie z OUTBOX'em i może właśnie wtedy pokażą swój pazur.
Damian Ambrochowicz
