Łowcy bramek na szlaku
Wiwat gra ofensywna! Zawodnicy Trans Korony i Ruville stworzyli pasjonujące widowisko, w którym bramki sypały się jak z rogu obfitości. Z tarczą z tej potyczki wyszli ostatecznie ci drudzy, zwyciężając 12:7.
Zbliżamy się nieuchronnie do finału rozgrywek ELIT II Ligi. Widać wyraźnie, że wszystkie zespoły w stawce nie zamierzają kalkulować i dają z siebie wszystko na finiszu, co owocuje prawdziwymi festiwalami bramkowymi. Dominik Rajca i spółka dobrze weszli w mecz i po upływie czterech minut prowadzili 2:0, a łupem bramkowym podzieli się Marcin Łyczkowski i Łukasz Pankowski. Szybko osiągnięte prowadzenie zachęciło ich do wzmożenia wysiłków i nie czekania na moment, kiedy obudzą się rywale. Piotr Szczepański nie miał łatwego debiutu w bramce Trans Korony, oblężenie jego twierdzy trwało ładnych kilka minut. Klasą samą dla siebie był tego wieczoru Pankowski, biorący niczym Gheorge Hagi udział w każdej akcji swojego zespołu. Z krwią zimniejszą niż syberyjski śnieg kończył akcję pewnymi strzałami lub szukając lepiej ustawionego partnera. Do jego świetnej gry dostosowali się koledzy, więc przed przerwą na boisku istniała tak naprawdę tylko jedna drużyna, choć ich dorobek strzelecki mógł być jeszcze pokaźniejszy. Pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem Ruville 6:1 - bramkę dla Trans Korony zdobył, wykorzystując nieporozumienie w szeregach obronnych przeciwnika, Paweł Ostrowski.
Po przerwie oglądaliśmy już inny zespół „Koroniarzy”. Pierwszą tego oznaką było fantastyczne uderzenie Macieja Jasiaczyka, które zerwało pajęczynę z okienka bramki Artura Lenarcika. Po chwili z gola mógł również cieszyć się Daniel Pietrasik. Dobre minuty zespołu Trans Korony podsumowało kolejne ładne trafienie, tym razem Ostrowskiego. Ekipa Ruville wobec takiego obrotu sprawy wzięła się do pracy. Gole Rajcy, Łyczkowskiego i nieskutecznego wcześniej Grzegorza Moczulskiego przywróciły im brazylijski luz w poczynaniach. Momentami był chyba jednak zbyt duży, a jęki zawodu często kwitowały marnowane wyśmienite sytuacje. Od 30. minuty oglądaliśmy już grę w stylu punkt za punkt, a na kolejne bramki i asysty zaczynało brakować już miejsca w protokole. Rajca i Łyczkowski skompletowali po hat-tricku, Moczulski zgromadził cztery asysty, a Pankowski rozbił bank. Po przeciwnej stronnej o swoim istnieniu przypomniał Jakub Gaicki, a w ostatnich sekundach meczu wynik ustalił szczęśliwym strzałem z rzutu karnego Szczepański.
Zawodnik meczu: Łukasz Pankowski [Ruville]
Król polowania i snajper wyborowy. Do tego również umiejący podać i grający dla drużyny - w ten sposób można było scharakteryzować zawodnika Ruville po jego popisowej partii.
Piotr Nowicki
