RUVILLE - TRANS KORONA 3:5 (0:3)
PÓŁFINAŁ o miejsca V-VIII
Różański show
Zawodnicy TRANS KORONY stale zaskakują. W pierwszej fazie sezonu niejednokrotnie pokazywali swoje różne oblicza. Tak stało się również w spotkaniu z RUVILLE. Niżej notowani Jakub Gaicki i spółka pokonali faworyzowanego rywala 5:3.
Od pierwszych minut w oczy rzucała się dobra organizacja gry późniejszych zwycięzców. Spokój w rozgrywaniu akcji, przemyślane zagrania – to wszystko sprawiało, że ekipa RUVILLE nie mogła znaleźć sposobu na rywala. A ten zaczął zdobywać bramki. W 5. minucie kapitalnie zachował się Paweł Ostrowski, który czujnie przepuścił podanie do Piotra Szczepańskiego. Popularny „Szczepan” odwdzięczył się koledze, a „Ostry” skierował piłkę do siatki. Tego jednak było mało. W końcowych fragmentach pierwszej połowy swoją aktywnością popisał się Paweł Różański. „Miczi” dwukrotnie, po dograniach Łukasza Sękulskiego i Macieja Stawskiego, znalazł sposób na Artura Lenarcika. Szczególnie imponująca była bramka numer dwa – idealny, mierzony strzał w długi róg i bramkarz mógł tylko odprowadzić piłkę wzrokiem.
Gdy wydawało się, że nic złego TRANS KORONIE już się nie przytrafi, „Pszczółki” z RUVILLE zaczęły żądlić rywala. Chwilę po wznowieniu gry w drugiej połowie Łukasz Pankowski pokonał Wiktora Karpałę. W szeregi TRANS KORONY wkradła się nerwowość, szybko stracony gol podziałał niczym impuls elektryczny. A RUVILLE nabierało wiatru w żagle. Kilka minut po zdobyciu pierwszej bramki padła druga. Tym razem dogranie Pankowskiego wykorzystał Grzegorz Moczulski. Wkrótce było już 3:3! Na listę strzelców po raz kolejny wpisał się Łukasz Pankowski i wszystko zaczęło się od nowa. W końcówce więcej zimnej krwi zachowali jednak piłkarze TRANS KORONY. Najpierw Piotr Szczepański, a następnie kompletujący hat-tricka Paweł Różański zapewnili swojej drużynie zwycięstwo i udział w meczu o V miejsce w II lidze.
