Ciężkie życie beniaminka
W czwartkowy wieczór trudne zadanie stanęło przed beniaminkiem I-ligowych rozgrywek - GE EDC. Rywalem inżynierów był bowiem zespół VERMARI, jeden z faworytów do zwycięstwa w całej lidze. Rzeczywistość okazała się jednak dla GE EDC bardziej brutalna, niż można się było spodziewać.
Od początku spotkania na murawie dominowali gracze VERMARI. Szalał nie kto inny, jak niezawodny Krzysztof Kaczor, który co i rusz napędzał ataki swojego zespołu. Duet stworzony z Przemysławem Tucinem przypominał legendarne zestawienie Romario-Bebeto. Czy może więc dziwić, że golkiper GE EDC miał pełne ręce roboty? Absolutnie nie! Na efekty nie trzeba było długo czekać. Już pierwsze minuty pokazały, kto wygra mecz. W ciągu 10 minut Filip Paczkowski trzykrotnie musiał sięgać do siatki po strzałach Tucina, Dariusza Rolaka i Kaczora. Potem było jeszcze gorzej. Do akcji wkroczyli Piotr Ziętek i Maksymilian Poczman, podwyższając prowadzenie swojego zespołu. Rywali stać było na jedną odpowiedź w pierwszej połowie spotkania – Damian Strzelec dograł do Artura Malinowskiego, a ten skierował piłkę do siatki. To tylko rozsierdziło VERMARI, które jeszcze przed przerwą dwukrotnie pokąsało rywala, za sprawą Poczmana i Kaczora. Do przerwy 1:8 – takiego scenariusza nie wymyślił nawet Adam Bahdaj…
Po przerwie obraz gry nie zmienił się w żaden sposób. W ciągu 60 sekund gracze VERMARI dwukrotnie zmusili golkipera GE EDC do wyjęcia piłki z siatki. Najpierw celnym strzałem popisał się Kaczor, a następnie Ziętek. VERMARI grało z polotem, co i rusz rozrywając obronę inżynierów. Wkrótce dwa kolejne ciosy wyprowadził Tucin, który rozgrywał kapitalne zawody. Gracze GE EDC próbowali się jeszcze odgryzać i udało im się to w 34. minucie, kiedy bramkę na swoje konto zapisał Jakub Gronowski. To tylko rozsierdziło VERMARI, a konkretnie Przemysława Tucina, który jeszcze dwukrotnie trafiał do siatki, notując łącznie pięć goli i dwie asysty. Po prostu… Man of the match!
Mimo imponującego zwycięstwa 14:2 gracze VERMARI nadal muszą w tabeli oglądać plecy PKO Banku Polskiego. Decydująca okazała się porażka 2:5 w bezpośrednim spotkaniu. Wkrótce jednak przyjdzie czas na rewanż!
Emil Kopański
