Niesamowity MCS z zmiata Adwokatów z Okręgowej Rady!
Oba zespoły przystąpiły do meczu na luzie i z uśmiechem na twarzach. Szczególnie drużyna MCS czuła się swobodnie, a atmosferę pewności siebie wprowadził nieobecny w pierwszym meczu snajper wyborowy - Bąkitić. 'Bąki' okazał się potem bohaterem tego spotkania...Gwizdek arbitra i uśmiech zawodników zamienił się w skupienie. Adwokaci zaczęli uważnie, ale szybko zorientowali się, że silni rywale nie pozwolą na wiele. MCS ustawił się szeroko, zaś środku pola tyłem do bramki manewrował Jamal Hawari. Jego brat Samir niczym Mariusz Lewandowski czyścił przedpole. 'Bąki' w stylu S. Peszko jak wolny elektron krążył na jednym bądź drugim skrzydle. ORA nie wystraszyła się rywala opierając swoją grę dynamicznym obrońcy E.Falandyszu, kreatywnym plejmejkerze Tomku Sójce oraz nieszablonowym snajperze Patryku Janiaku. Rezultat bezbramkowy utrzymywał się do 8 minut, w której 'błękitne' trio nie skutecznie nie wykończyło akcji. Podawał Jamal, celnym pasem kończył Bąkitić. Chwilę później mogło paść wyrównanie, ale instynktownie piłkę obronił Marcin Kotkowicz. Nieporadność obrońców wyraźnie rozsierdziła ofensorów MCS którzy zaczęli wymieniać piłkę dokładniej, nie trzymając jej długo przy nodze. To błyskawicznie przyniosło skutek. Trzy kolejne gole strzelili: w 12. min. Bąkitić, w 16. min. Piotr Kwiecień i w 19 min. Jamal. 4:0 i morale adwokatów wyraźnie opadło. Błyskawiczna odpowiedź Macieja Kupisa tuż przed przerwą zapaliła 'adwokatom' światło w tunelu! Na 3 sekundy przez gwizdkiem Bąkitić fenomenalnie uderza, piłka odbija się od słupka. Do przerwy 4:1.
Po zmianie stron ORA ruszyła do ataku, wierząc w zmianę rezultatu. Bardzo dobry fragment rozgrywał Bartosz Jakubowski, udokumentowując swoją postawę golem na 2:4. Do głosu ponownie doszli zawodnicy MCS. W przeciągu 5 minut zaaplikowali oni rywalom aż 4 (!) gole. Adwokaci grający bez nominalnego bramkarza (zastępował go gracz z pola) stracili wiarę w swoje możliwości. Gole Falandysza i Janiaka nie odwróciły już obrazu gry. MCS rozbija rywali, którzy pomimo słabego występu będą postrachem najlepszych. Warunkiem jest tylko jeden - solidny bramkarz między słupki.
Na specjalne wyróżnienie zasłużył Bąkitić. W ciągu 40 minut udowodnił on bowiem, że ... jest DOBRY! W jednej z licznie przeprowadzonych akcji założył obrońcy 'dziurkę' przyspieszył mijając kolejnego rywala klasycznym zwodem, nad piłką do lewej, by efektownie skończyć precyzyjnym strzałem. Grał altruistycznie, dostrzegając kolegów na lepszej pozycji strzeleckich. Dorobek zakończył z 6 golami i 2 asystami (!) GRATULACJE.
