MCS i ORA jak wytrawni bokserzy
Jeśli rywalizacja BUMAR-u z DEUTSCHE BANK-iem anonsowana była jako mecz kolejki, tak spotkanie MCS-u z Okręgową Radą Adwokacką śmiało można uznać jako jeden z najbardziej zaciętych meczów w dotychczasowej historii ELIT Ekstraklasy. Ostatecznie minimalnie lepsi okazali się ci pierwsi, wygrywając 5:4.Cios za cios, faul za faul, strzał za strzał, trochę szaleństwa i fantazji, ale i ładnych goli i interwencji bramkarskich - tak w skrócie wyglądał mecz szóstej kolejki ELIT Ekstraklasy, w którym "błękitni" podjęli "adwokatów".
Ostatecznie wygrali wymianę ciosów 5 do 4, decydujący, nokautujący prawy sierpowy zadając dwie minuty przed końcem spotkania. Zadał go Przemek Grzywacz. Ten zawodnik już wcześniej zranił rywala - w 15. minucie strzelił drugiego gola dla MCS-u.
Ale ORA to wytrawny bokser, który z każdą rundą się rozkręca - dwa podbródkowe zadał Bartek Jakubowski, który pomału wyrasta na lidera drużyny, szybkością i refleksem imponował Tomek Sójka. Gardy wyśmienicie bronił Michał Sztreker.
Głównie dzięki temu tercetowi "adwokatom" udało się walczyć o punkt do ostatniej sekundy meczu - dosłownie. W 39. minucie na 4:5 trafił Albert Stankiewicz. Dał nadzieję na wywiezienie z tego meczu choćby remisu. Ostatnie 60 sekund było istnym oblężeniem bramki Marcina Kotkowicza. ORA w tym krótkim fragmencie gry zapędziła rywala do narożnika. Ale ten nie padł na deski.
Na szczęście dla Bąkiticia i spółki golkiper MCS-u był tego dnia w wyśmienitej dyspozycji - głównie dzięki niemu, ale i ambitnej grze Patryka Bartkowskiego, czy Piotra Kwietnia, MCS zgarnął trzy punkty. "Adwokatom" pozostaje satysfakcja z przetrwania wszystkich rund i przegrania dopiero na punkty.
PW
