Piorunująca końcówka
Do ostatnich sekund trwała walka o ligowe punkty w starciu z GE EDC z NCR. Ostatecznie rzutem na taśmę komplet oczek powędrował na konto Grzegorza Sikory i spółki.
W pierwszej połowie oba zespoły skupiły się na rozpracowaniu rywala i zachowawczej taktyce. Częściej atakowali gracze GE EDC, ale świetnie pomiędzy słupkami spisywał się Peter Gordon, który niejednokrotnie uratował swój zespół przed stratą gola. Z bardzo dobrej strony zaprezentował się też jego odpowiednik wśród inżynierów, Filip Paczkowski. Nic więc dziwnego, że w środowy wieczór na boisku przy ulicy Międzyparkowej bardzo długo utrzymywał się bezbramkowy remis. Opór przełamał dopiero w 18. minucie Kamil Tur, który wykorzystał dogranie Jakuba Gronowskiego i pokonał Petera Gordona.
Nieco większej ochoty do gry zawodnicy obu zespołów nabrali w drugiej części spotkania. NCR został zmobilizowany w najlepszy sposób – stracił dwie bramki, obie autorstwa Kamila Tura, i stanął pod ścianą. Od tego momentu inżynierowie nieco zwolnili tempo, natomiast NCR je podkręcił. Długo nie był w stanie sforsować bloku defensywnego GE EDC, ale gdy już się to udało, bramki posypały się hurtem. NCR zaliczył come back niczym Manchester United w finale Ligi Mistrzów 1999! W role Teddy’ego Sheringhama i Ole Gunnara Solskjaera wcielili się Daniel, Jacek Białas i Grzegorz Sikora, którzy czterokrotnie pokonali Filipa Paczkowskiego i zapisali na koncie NCR kolejne trzy punkty!
Zawodnik meczu: Grzegorz Sikora
Przez całe 40 minut był ostoją zwycięskiej drużyny. Umiejętnie przytrzymywał piłkę z przodu, harował w defensywie, a w ostatniej minucie to właśnie jego dwa strzały zapewniły wygraną NCR.
