DEUTSCHE BANK z piłką meczową na 3:3, ale BUMAR uciekł spod topora!
Na to spotkanie czekali nie tylko sami zainteresowani, ale także liczna grupa kibiców oraz przeciwnych drużyn. Opłaciło się bo utrzymany w szaleńczym tempie mecz obfitował w akcje najwyższych lotów. Liderują i mierzący w kolejny tytuł BUMAR podejmował utalentowany i groźny zarazem zespół DEUTSCHE BANK. Czy był to mecz decydujący o mistrzostwie? Z pewnością bardzo istotnym, choć do sezonu jeszcze daleko.
Otwarcie wyniku nastąpiło w 4 min. 'Finansiści' odpuścili krycie w środkowej strefie boiska sądząc, że jest zbyt daleko do bramki strzeżonej przez F.Felaka. Jak bardzo się pomylili pokazał D.Jaskłowski decydując się na potężną bombę z prostego podbicia. Zewnętrzna rotacja tylko utrudniła skuteczną interwencję. Cudowny gol i 1:0 dla 'wojskowych'. Niebiescy nie przejęli się za bardzo sytuacją i ruszyli do przodu. Tam B.Bartol był postacią pierwszoplanową. Wysoki, dobrze zbudowany zawodnik potrafi poruszać się z piłka przy nodze. Tego dnia wybierał jednak rozwiązania najtrudniejsze z możliwych, jakby chcąc udowodnić wszystkim wokół, że potrafi ominął dwóch, trzech przeciwników. Czyżby wierzył, że za wartości artystyczne otrzyma gola gratis? ;-)
Starania 'niebieskich' zatrzymywały się na dobrze ustawionych obrońcach BUMAR-u. Akcji zaczepnych było bez liku, choć strzałów jak na lekarstwo. W 14 min G.Bycio przytomnie z rzutu rożnego dograł do nadbiegającego A.Choińskiego i silny strzał pasem wpada w długi róg Felaka. Głośny krzyk radości potwierdził wynik na tablicy - 2:0. 120 sekund później wspomniany Bartol z lewej strony, indywidualnie, w niesamowity sposób mija dwóch rywali i błyskotliwym kopnięciem daje kontaktowego gola. Po zmianie stron scenariusz się nie zmienia. Do bramki BUMAR-u wraca chory Krystian Rytel i jego pomoc się przydaje.
Szeroko ustawiony lider w sposób książkowy przenosił ciężar gry z jednej części boiska na drugą, wykorzystując także 'ścianę' w środku pola. Po jednej z takich akcji J.Szymański trafia na 3:1. Pomimo wysokiej stawki, mecz czysty, wręcz kulturalny. W 28 min. R.Molak - człowiek pająk zielonej murawy w środku pola przejął piłkę i pomknął na złamanie karku. Jego strzał kompletnie myli Rytela i mamy 2:3.
Zaczyna się piłkarski boks czyli akcje 'cios za cios'. W 37 min Sebastian Kuśmierek w rajdzie biegowym mija dwóch przeciwników i wykłada piłkę Michałowi Cisakowi. Dostawiona 'klepa' jest daleka od ideału i piłka wyraźnie mija bramkę. Zamiast remisu 3:3 ... jest akcji BUMAR-u zakończona kunsztownym golem Mateusza Iskrzyckiego. 4:2 i powtórka z rozrywki. Dobrej jakości rozrywki, której kolejna odsłona już za tydzień.
JS
