Mecz dla koneserów
PKO Bank Polski w świetnej formie! Po meczu doskonałym dla fanów obrony i taktyki z jednej strony i szybkich kontr z drugiej, bankowcy pokonali X-TRADE BROKERS 4:2!
Pierwsza połowa nie owocowała w spektakularne sytuacje. Czy to jednak źle wpłynęło na widowisko? W żadnym razie, I-ligowcy by na to nie pozwolili! Już kolejny raz w tym sezonie brokerzy pokazali, że są drużyną w dosłownym znaczeniu: brak jednej "gwiazdy", która zdobywała by wszystkie bramki, podzielenie obowiązków pomiędzy wszystkich zawodników czy wreszcie powolne rozgrywanie zaczynając od własnej bramki. PKO Bank Polski to natomiast huraganowe ataki, przechodzące w 90% przez ich gwiazdę: Michała Krzysztoszka.
Mecz zaczął się po myśli X-TRADE BROKERS, to oni kontrolowali przebieg spotkania, cierpliwie wyczekując za gardą. Niestety w ofensywie byli oni albo wyjątkowo nieskuteczni (najgroźniejsza sytuacja to przypadkowy strzał w słupek) albo świetnie interweniował Tomasz Zaręba. Bankowcy atakowali rzadko jednak z polotem. I w końcu wspomniany już Michał Krzysztoszek wyprzedził wszystkich dając prowadzenie swojej druęynie! Brokerzy byli definitywnie oszołomieni i do końca pierwszej połowy nie byli w stanie odpowiedzieć.
Już na samym początku drugiej części powinniśmy mieć remis, jednak dwukrotnie fenomenalnie (!) interweniował Tomasz Zaręba, w tym dwukrotnie przy rzucie rożnym. Był on po prostu ścianą w bramce PKO BP, która była niemożliwa do sforsowania! 3 bramki w 4 minuty po niesamowitych akcjach Michała Krzysztoszka (hat-trick) i Czerwoni byli w tragicznej pozycji. Nawet dwie bramki Konrada Osińskiego nie zmieniły sytuacji na boisku, gdyż Bankowcy mieli w swoim składzie doskonałego bramkarza i piekielnie szybkiego napastnika (drybling, prędkość, prawa noga). Doszło więc do małej niespodzianki, gdyż faworyzowani Brokerzy przegrali z PKO Bank Polski 4:2, czym utrudnili sobie sytuację w tabeli.
Zawodnik meczu: Tomasz Zaręba [PKO Bank Polski]
Może i Michał Krzysztoszek ustrzelił 3 bramki, ale gdyby nie on, wygrana nie była by możliwa. Refleks Artura Boruca za najlepszych czasów to za mało, by określić jak dobrze bronił.
