NCR - PANDORA 5:5 (4:1) k. 5:4
FINAŁ o miejsce I
NCR rewanżuje się za poprzedni sezon
Zimą spotkali się w wielkim finale ELIT III Ligi, wiosną powtórzyli to - tylko, że szczebel wyżej. Potrzeba było rzutów karnych, ale ostatecznie to zawodnicy NCR mogli unieść ręce w geście triumfu i otworzyć mistrzowskiego szampana.
Przed meczem trudno było wskazać zdecydowanego faworyta. Nie tylko dlatego, że oba zespoły w rundzie zasadniczej zdobyły taką samą liczbę punktów, a ich bezpośrednie starcie zakończyło się remisem, ale przede wszystkim niejednokrotnie udowadniały, że w piłkę grać potrafią, co zapowiadało pełne emocji i futbolu na wysokim poziomie widowisko.
I tak rzeczywiście było. Jako pierwsi uderzyli „Seledynowi”. Już pierwsza ich groźniejsza akcja przyniosła powodzenie - Kamil Laskowski świetnie wypatrzył Marcina Piśkiewicza, a ten nie miał najmniejszych problemów z umieszczeniem piłki w siatce. Pandora starała się odgryźć, groźnie z dystansu strzelał Patryk Domański, ale pierwsze dziesięć minut meczu zdecydowanie należało do NCR. W 6. minucie bezpośrednim strzałem z rzutu wolnego prowadzenie podwyższył Baptiste Pardessus, a chwilę później „Batistuta” dorzucił kolejnego gola. 3:0 po zaledwie siedmiu minutach - to był prawdziwie piorunujący początek. Dłuższą chwilę zajęło (osłabionym brakiem Mateusza Grzędy) „Diamentowym chłopcom” znalezienie swojego rytmu - strzały Domańskiego i Jerzego Kilona mijały bramkę Peter Gordona, a ich obrońcy mieli duże problemy z szalejącymi Baptistem i Danielem Gonzalezem Lede. Wreszcie, w 15. minucie wysiłki „Czarnych panter” przyniosły skutek, na raty Gordona pokonał Domański. Odpowiedź była jednak natychmiastowa, a piękny strzał Kamila Laskowskiego, po świetnym dograniu Gonzaleza Lede, zdjął pajęczynę z bramki Dawida Rozbickiego. NCR kontrolował przebieg spotkania - przed przerwą mocno i celnie uderzał jeszcze Grzegorz Sikora, a w samej końcówce sfrustrowany Marcin Cichocki popchnął rywala bez piłki, tym samym kończąc decyzją sędziego swój udział w spotkaniu.
Po zmianie stron Pandora od razu zabrała się do odrabiania strat - już w pierwszej minucie w ostatniej chwili zablokowano strzał Kamila Tura. „Diamentowi” atakowali, ale gdy tylko tracili piłkę nadziewali się na groźne kontry NCR - w 23. minucie pierwszy strzał Juana Martina trafił w słupek, a dobitkę zatrzymał Rozbicki. Ryzykowna, ofensywna gra zespołu w czarnych trykotach przyniosła skutek dwie minuty później - Kamil Dróżdż dobrze przyjął długie podanie od swojego bramkarza i pewnym strzałem przywrócił nadzieję swojemu zespołowi na korzystny wynik. Szybką i zabójczą ripostę przygotował Lede, ale jego uderzenie zostało obronione. Pogoń Pandory nabierała tempa, a na boisku rozhulał się tymczasem Dróżdż - po jego świetnym dryblingu w polu karnym rywala i dokładnym dograniu do pustej bramki trafił Kilon. A już minutę później mieliśmy remis - po podaniu Kilona piłkę w bramce umieścił Tur. Utrata prowadzenia w momencie, gdy zwycięstwo wydawało się już tak bliskie rozdrażniła NCR. Próby z dystansu Martina i Sikory nie zmieniły jednak niczego na tablicy wyników. Aż nadeszła 35. minuta, piłkę przejął Laskowski, popatrzył, wymierzył i odpalił prawdziwą torpedę, która odbiła się jeszcze od słupka i zatrzepotała w bramce. Cóż to było za uderzenie. Brakowało pięciu minut do końca, ale nie z takich opresji Pandora wychodziła obronną ręką. Strzał Kilona z 37. minuty obronił jeszcze Gordon, ale 120 sekund później golkiper „Seledynowych” był już bezradny. W samej końcówce strzelali jeszcze Baptiste i Martin, ale mecz ostatecznie zakończył się remisem 5:5 i do wyłonienia zwycięzcy potrzebne były rzuty karne.
Przed ich rozpoczęciem rękawice bramkarskie Rozbickiego założył Domański. Ta roszada niewiele jednak dała - strzały Martina, Laskowskiego i Sikory były bardzo pewne i skuteczne. Nie pomylili się również Dróżdż, Marcin Grzęda i sam Domański. Od czwartej kolejki obowiązywała już reguła tzw. „nagłej śmierci” - kto się pomyli, przegrywa. W drużynie NCR stalowe nerwy zachowali jednak Batptiste oraz Lede Gonzalez, gola zdobył również Kamil Tur i dopiero w piątej serii w poprzeczkę trafił Jerzy Kilon.
NCR wygrało serię rzutów 5:4 i ostatecznie całą ELIT II Ligę. W przyszłym sezonie oba zespoły zobaczymy już na boiskach najwyższej klasy rozgrywkowej i życzymy im powodzenia.
Zawodnik meczu: Kamil Laskowski [NCR]
Zdobył dwie zjawiskowej urody bramki, dorzucił dwie asysty, nie zadrżała mu również noga w konkursie rzutów karnych. Po prostu kapitalny występ.
Piotr Nowicki
