Dziesięć minut, które wstrząsnęły meczem
Oba zespoły podchodziły do tego meczu z zupełnie innymi celami. Gracze GE EDC chcieli opuścić ostatnie miejsce w tabeli, natomiast zawodnicy LIBERTY liczyli na dołączenie do grupy pościgowej liczącej na końcowe podium w rywalizacji Elit III ligi.
Chociaż faworytem byli Ubezpieczyciele, to oni byli bardzo blisko straty bramki już na początku spotkania. Norbert Barszcz minął dwóch rywali i huknął na bramkę, jednak piłka zatrzymała się na poprzeczce. Odpowiedział mu Adam Niski, lecz jego strzał również minął prawy słupek bramki. Ogólnie pierwsza połowa okazała się być wymianą ciosów, choć okazywały sie być one bardzo niegroźne. Najgroźniejszy strzał z pierwszej połowy dla Ubezpieczycieli i tak był niecelny, choć po rozegraniu rzutu wolnego przez Mohameda Safadiego Mateusz Szwej był bardzo blisko zdobycie gola. Remis do przerwy był zasłużonym wynikiem.
Druga połowa początkowo zapowiadała się tak samo, jak pierwsza. Mnóstwo strzałów niecelnych, chociaż Jakub Winiarski był naprawdę blisko strzelenia gola (piłka minęła słupek o centymetry). Jednak wynik gdy się otworzył, to dla Ubezpieczycieli. Granatowo srebrzyści potrzebowali ośmiu minut by strzelić aż pięć bramek(!) Pierwsze dwa gole to pokaz świetnej gry zespołowej, natomiast jedna z bramek Mateusza Szweja to z kolei pokaz jego gry indywidualnej, gdy przeholował piłkę przy nodze już od własnego pola karnego i skutecznie pokonał Filipa Paczkowskiego! Zawodnicy LIBERTY okazali się być w tym meczu bezbłędni w obronie i zabójczo skuteczni w drugiej połowie, co zagwarantowało im trzy punkty i włączenie się do walki o podium. Lotnicy pozostają na ostatnim miejscu i jesienny sezon spędzą na szukaniu formy. Jest ona gdzieś blisko, ale ciągle obok murawy.
Zawodnik meczu: Mateusz Szwej[LIBERTY]
Tabela statystyk pokazuje, jak ważnym zawodnikiem był w tym meczu. Brał udział przy wszystkich trafieniach dla swojego zespołu! Chociaż wydawało się, że rywale potrafią go zatrzymać, to i tak ustrzelił hat-trick bez większego problemu.
