Trudna przeprawa Toyoty
Na otwarcie 8. serii gier ELIT V Ligi lider – TOYOTA MATERIAL HANDLING zmierzył się z zespołem Kantar TNS. Faworytem meczu byli oczywiście Ci pierwsi, którzy mieli zbliżyć się do mistrzostwa rozgrywek, a co za tym idzie – powrotu na wyższy szczebel. Ze swej roli się wywiązali, jednak zwycięstwo nie przyszło im w łatwy sposób.
Początek gry był spodziewany. Do ataku przystąpili „Widlaki”, jednak uderzenia z dystansu Krzysztofa Gąsiewskiego i Piotra Szurgota lądowały poza obrębem bramki lub w rękach Marcina Kulika. „Czerwono-Biali” przełamali swoją niemoc w 13. minucie. Wówczas gol nie padł po pięknej akcji, tylko po strzale-kiksie Piotra Szurgota, który okazał się dobrym podaniem do Grzegorza Wawrzynieckiego, a ten uderzeniem w krótki róg otworzył wynik spotkania. Obserwując wcześniejsze minuty wydawało się, że to będzie mecz do pierwszej bramki dla Toyoty, jednak nic z tych rzeczy. „Biało-Różowi” odpowiedzieli natychmiast i po pięknej dwójkowej akcji Artura Gontarczyka i Piotra Podolskiego był remis. Od tego momentu Kantar TNS zaczął grać coraz lepiej. Przed przerwą największe zagrożenie stworzył ponownie Piotr Podolski, którego efektowny i silny wolej powędrował tuż nad poprzeczką.
W drugiej połowie powróciliśmy do stanu początkowego. Stroną przeważającą znów byli liderzy, dla których worek z bramkami na krótko rozwiązał się po upływie pięciu minut gry po przerwie. Wtedy to, Toyota miała rzut wolny, do którego podszedł oczywiście Krzysztof Gąsiewski. „Gąsior” pewnym i mocnym strzałem po raz drugi wyprowadził swoją ekipę na prowadzenie. Po chwili było już 3:1. Tym razem doszło po raz pierwszy w meczu do klasycznej dwójkowej akcji Krzysztofa Gąsiewskiego i Piotra Szurgota, którą skutecznie wykończył ten drugi. Dalsze fragmenty meczu toczyły się w bardzo spokojny sposób. Wygrana „Czerwono-Białych” nie była zagrożona, a taki stan rzeczy pozwolił im na odegranie małej uroczystości w ostatniej minucie spotkania. Pośród kolegów z drużyny, którzy utworzyli szpaler, przebiegł odchodzący z Toyoty popularny „Tyson”, czyli Tomasz Łachnik. Wydarzenie dopełniły oklaski wszystkich zgromadzonych na boisku.
Zawodnik meczu: Krzysztof Gąsiewski [TOYOTA MH]
Najczęściej pokazywał się kolegom, był najbardziej chętny do pogrania piłką. Wobec tego, że niektóre działania jego i całego zespołu nie przynoszą rezultatu, znów wspiął się na wyżyny strzeleckie. W trudnym momencie popisał się świetnym uderzeniem z rzutu wolnego, które było kluczowy w przekroju całego meczu. Dołożył również asystę.
