Toyota pokazała klasę
Niezwykły mecz. Szybkie akcje zarówno z jednej jak i drugiej strony, emocje od pierwszej do ostatniej minuty i ładne bramki, które były ozdobą tego spotkania. Obydwie drużyny nastawiły się na zwycięstwo. Każda z nich niejako zrealizowała swój cel. W pierwszej połowie dominowali gospodarze, grający w granatowo-białych strojach. Drużyna SPIE wygrała tę połowę 3:1, wśród specjalistów obsługi technicznej budynków wyróżniali się dwaj zawodnicy: Adam Kisiel oraz Bartosz Pawlak. Ten pierwszy wypracował trzy bramki, ten drugi zdobył owe gole. Rywale odpowiedzieli tylko jednym trafieniem.
Druga odsłona to zupełnie inne widowisko. Eksperci od japońskiej technologii włączyli drugi, następnie trzeci bieg, rywale mogli tylko obserwować popis gry, nastawić się na defensywny styl i do końca spotkania bronili dostępu do własnej bramki. Z minuty na minutę TOYOTA MH zwiększała prędkość, zawodnicy tej drużyny niemal objeżdżali rywali. Klasą dla siebie byli napastnicy „japońskiej” drużyny, którzy niczym sprinterzy byli nie do zatrzymania. Z 3:1 zrobiło się 3:3, w końcówce meczu zawodnicy z Jaktorowa wyszli na prowadzenie. W 39. minucie, WIdlaki grający na czerwono strzelili piątą bramkę. Odpowiedź gospodarzy była natychmiastowa. Na tablicy 4:5.
Ostatnia minuta spotkania, wszyscy grali na dwieście procent możliwości! Gospodarze zaangażowali do gry nawet bramkarza, który na polu karnym rywali szukał swojej szansy. To była kanonada w wykonaniu zawodników SPIE, którzy nie schodzili z połowy rywali. Goście umiejętnie bronili wyniku, wybijając piłkę w każdym możliwym kierunku. Widlaki coraz bliżej powtórzenia sukcesu z sezonu ZIMA! Czyżby obrona mistrzostwa w wyższej lidze stała się faktem?
Zawodnik meczu: Arkadiusz Warpechowski [TOYOTA MH]
To dzięki niemu specjaliści od japońskich technologii wygrali ten mecz. Zmotywował swoich kolegów do zmiany taktyki, lepszej i ofensywnej gry, zaangażowania w każdej akcji, szybszej wymiany piłek. Był jak trener, który musi odmienić zespół, i to uczynił. Bronił jak w transie, nie dał się zaskoczyć rywalom, kilka razy wyjął to czego nie obroniliby najlepsi bramkarze.
