Z przodu zawsze coś wpadnie
Atak wygrywa mecze, a obrona mistrzostwa!? Nie zawsze się to sprawdza, bowiem czasem i sama obrona wystarczy do wygranej. „Z przodu zawsze coś wpadnie” było hasłem przewodnim w meczu pomiędzy ING i DELOITTE.
Audytorzy kontrolowali przebieg gry. Paweł Pitala raz za razem wkręcał rywali w ziemię, Rafał Żukowski kreował i trafił do bramki. Jednak co z tego, skoro gracze D. tylko raz byli w stanie strzelić sami, a poza tym zbyt często odbijali się od obrony przeciwnika.
ING było doskonale ustawione całym zespołem przez niemal 40 minut, a ich kontry wielokrotnie okazywały się zabójcze. Michał Godlewski pełnił rolę Diego Costy, czyli napastnika i pierwszego obrońcy jednocześnie. Bankowcy pokazali, że zgranie to podstawa i w bardzo ciekawym taktycznie spotkaniu wygrali w Naszej ocenie nadwyraz wysoko.
Plusy:
- Obrona. Każdy zawodnik na boisku, każdy rezerwowy. Wszyscy jakby od dziecka uczyli się czystych odbiorów
- Paweł Pitala. Technicznie wyglądał na boisku przy reszcie jak profesor, szkoda tylko, że nie przyniosło to goli
Minusy:
- Nuda. Oczywiście taktyka jednej i drugiej drużyny doprowadziła do takiej postaci meczu, ale momentami DELOITTE długo trzymało piłkę i planowało rozegranie (co ostatecznie nawet strzałem się nie zakończyło), a ING cierpliwie czekało na błąd rywali
Zawodnik meczu: Michał Godlewski [ING]
Diego Costa ELIT IV Ligi, a więc napastnik z zadatkiem na obrońcę. Idealnie łączył swoją szybkość z odbiorem.
