Skromny start, ale solidna wygrana!
Mecz QQA Interactive oraz ING pokazał nam jak duże znaczenie może mieć jeden zawodnik. Juz w 5 minucie mieliśmy na tablicy wynik 1:0, Łukasz Siewielec dołożył nogę i Czarno-Biali wybuchli radością. Potem już piłka przez długi czas nie chciała do siatki wpaść. Sytuacje takie jak ta w wykonaniu Informatyków z 13 minuty, gdy Łukasz Siewielec odzyskał piłkę od obrony przeciwnika, lecz piłka po jego strzale poszybowała nad bramką. Po drugiej stronie boiska natomiast Bankowcy w ciągu dwóch minut stworzyli sobie dwie identyczne sytuacje i dwa razy je identycznie zmarnowali, gdy futbolówka przelatywała obok słupka w obu wypadkach
Drugie 20 minut było juz dużo bardziej owocne, gdy juz w trzy minuty padły dwa gole. Lawina posypała się jednak dopiero, gdy zegar pokazał 32 minutę i nagle w ciagu 7 minut wynik zmienił się z 2:1 na 5:2. Najważniejsze gole padły w 32 i 33 minucie. W pierwszym przypadku Jakub Kot wykorzystał rzut karny podyktowany po faulu na Łukaszu Siewielcu, który wtedy dryblował piłką w pobliżu linii końcowej boiska. Ten drugi gol natomiast wywołał uśmiech na twarzy wielu osób, a to spowodowane było kuriozalnym wybiciem bramkarza Bankowców, które trafiło ponownie prosto pod nogi naszego MOTM. On z połowy boiska przyłożył stopę tak, że piłka zdążyła znaleźć się w siatce zanim Andrzej Spętany zdążył wrócić na stanowisko.
Plusy:
- Druga połowa sprawiła, że mieliśmy wrażenie jakby każda szansa stworzona przez zawodników drużyny QQA Interactive znajdowała swojego odbiorcę w ataku, który pewnie ją wykorzystywał lub przynajmniej podejmował dobrą próbę
- Wynik 1:0 z pierwszej części spotkania wyraźnie nie satysfakcjonował zawodników i Ci ruszyli do polepszenia swoich liczb
- Mimo niekorzystnego wyniku zawodnicy ING pokazali prawdziwą walkę o chociażby jeden punkt
Minusy:
- Dość wolna pierwsza połowa wydawała się trochę monotonna, gdyż zawodnicy obu drużyn bardziej sobie upodobali ramę bramki i przestrzeń obok niej niż faktyczny gol
Zawodnik meczu: Jakub Kot [QQA Interactive]
Trzy bramki i jedna asysta nie pozostawiły wątpliwości, że to on był najlepszy na boisku.
