Mecz godny finału
ELIT II Liga powróciła od razu z hitem. Lionbridge i Marketing Mind zmierzyły się w starciu, które było wielkim otwarciem tego sezonu i miało pokazać, kto dobrze przepracował okres przygotowawczy.
Pomarańczowe lwy na początku wyglądały jak kociaki, gdyż błyskawicznie stracili bramki i to po ewidentnych błędach obrony. W 2. minucie piłkę do własnej siatki dość niefortunnie skierował Mateusz Jakubiec, a już w dwóch następnych akcjach trafiali Bartosz Krajewski i Dawid Gaucki. Przy golu Dawida cudownym dograniem popisał się Rafał Wieteska, który zagrał piłkę z lewego skrzydła wprost na nogę kolegi. A Rafał kilka minut później nawinął dwóch obrońców i skierował futbolówkę do niebronionej bramki.
Lionbridge dopiero po czwartym golu nieco zrozumiał, że sparingi już się skończyły i stratę trzeba było odrabiać. Świetne sytuacje mieli Jacek Tatar i Dominik Rajca, lecz uderzali odpowiednio obok poprzeczki i słupka. Dominik jak zwykle imponował umiejętnościami technicznymi, ale nie przynosiło to długo skutku. W końcu jednak dał się sfaulować i z prawego skrzydła wykonywał rzut wolny. Piłka górą mija wszystkich obrońców i Kamil Sulisz z najbliższej odległości (z lekką dawką szczęścia) trafia do siatki. Przed przerwą nieudało się jeszcze bardziej zmniejszyć straty, ale emocji mogliśmy być pewni.
Eksperci od marketingu pokazali, że początek zawsze należy do nich. Tak jak w pierwszej połowie zdobyli trzy bramki w czterech pierwszych minutach, tak między 24. i 27. minutą wpakowali piłkę do siatki trzy razy! Bartosz Krajewski trafił dwukrotnie, lecz przy drugiej bramce zachwycił wszystkich obecnych na boisku. Idealnie przymierzył sprzed pola karnego, w samo okienko bramki Wojtka Ziętka. Szymon Mogielnicki pewnie wykonał rzut karny (chociaż jego koledzy koniecznie chcieli zmienić wykonawcę) i Marketing Mind prowadzili nawet pięcioma trafieniami!
A potem coś się po prostu zepsuło. Ostatnie 15 minut to dominacja tylko i wyłącznie jednej drużyny. Lwy poczuły krew i zaatakowały rywali z pełną siłą. W 26. minucie wielka pogoń rozpoczęła się od bramki Dominika Rajcy. Gdy po raz drugi Kamil Sulisz dostawił nogę, emocje zaczęły sięgać zenitu. Tym bardziej nikt się nie spodziewał tego, co wydarzyło się w ostatnich dwóch minutach. Dominik i Michał Jelonek weszli w obronę rywali jak dziki w agrest i dwoma szybkimi podaniami otworzyli sobie drogę do bramki. Gdy Jacek Tatar oszukał bramkarza (tu cudownie dograł Wojciech Ziętek), ostatnia minuta wydawała się trwać wieki. Ostatecznie jednak Marketing Mind wygrywa i przy okazji Oskar Kasperek zalicza strzał sezonu już w pierwszej kolejce, uderzając przewrotką sprzed pola karnego w spojenie!
Zawodnik meczu: Bartosz Krajewski [Marketing Mind]
Zacząć sezon od bramki to bardzo dobra rzecz. Zacząć od hat-tricka? Doskonała! Bartek przy każdej ze swoich sytuacji pokazał doskonałe czytanie pola gry i potrafił to wykorzystać, by błyskawicznie stracić pilnującego go obrońcę.
