W końcu przyszli i wygrali
Nieobecna w ostatnich kilku tygodniach na boiskach ELIT Ligi ekipa Kantar MILLWARD BROWN miała dużą motywację na ostatni mecz w sezonie z Grupą DBK. Zieloni przed tym spotkaniem mieli zerowy dorobek punktowy. Początek gry nie zapowiadał zmiany takiego stanu rzeczy. Prowadzenie Białym dał w 2. minucie Piotr Bogdański. Natychmiast wyrównał jednak Adam Oberda. Później do gry wkroczył Michał Żurowski, który niczym Sadio Mane z Liverpoolu zaliczył klasycznego hat-tricka w ciągu trzech minut. Szanse Grupy DBK na dobry wynik zostały podtrzymane dzięki samobójczej bramce Andrzeja Wijaszki i trafieniu Michała Kirszensteina, ale zmniejszył je Marcin Rączka.
Po przerwie zdecydowaną przewagę w posiadaniu piłki mieli gracze w białych koszulkach. Ale tak jak wielokrotnie bywa - bycie przy futbolówce nie oznacza sukcesu. „Biało-Niebiescy” nie mogli znaleźć sposobu na szczelną defensywę rywali. Jedynie na początku drugiej odsłony Kubę Rutkowskiego pokonał Michał Kirszenstein, ale błyskawicznie odpowiedział Marcin Rączka. Grupa DBK kończy sezon na 7. miejscu, a Sondażyści na ostatniej 12. lokacie, ale przynajmniej pokazali klasę!
Plusy:
- dużo goli
- bardzo przyjazna atmosfera towarzysząca meczowi
- świetny występ Marcina Rączki udokumentowany dwoma bramkami
Minusy:
- brak pomysłu Grupy DBK na sforsowanie defensywy rywali
Zawodnik meczu: Michał Żurowski [Kantar MILLWARD BROWN]
„Żiru” przyzwyczajał wielokrotnie do tego, że w piłkę grać potrafi. W późny środowy wieczór udowodnił to uzyskując hat-tricka. Strzelał na różne sposoby, w tym po własnym przechwycie. Brawo za świetny powrót!
