Pojedynek sąsiadów
Pojedynek sąsiadów z tabeli zawsze zwiastuje emocje - szczególnie w pierwszej połowie tabeli!
Co prawda gra w premierowych 20 minutach była bardzo zacięta, ale zarówno ekipie ING jak i GE EDC zdecydowanie brakowało skuteczności. Sprzyjała temu rewelacyjna postawa goalkeeperów: Marka Woźniaka i równie dobrego Filipa Paczkowskiego. W pierwszej połowie padła tylko jedna bramka autorstwa Tomasza Komora. Później okazało się, że niestety była to jedyna wykorzystana okazja przez Niebiesko-białych.
Druga połowa to zdecydowanie czas, w którym dominowali Bankierzy odziani w pomarańczowe trykoty. W 23. minucie fatalnie pomylił się Filip Paczkowski: nieprawidłowy wyrzut piłki został bezbłędnie wykorzystany przez Daniela Adamczuka i Pawła Kubasa, którzy znaleźli się w bardzo dogodnej sytuacji 2 na 1. Właśnie wtedy zaczął się prawdziwy festiwal bramek i pokaz skuteczności Lwów: Paweł dzięki pozostałym dwóm bramkom dorobił się hat-tricka, gonił go Krzysztof Michałowski, a na deser w ostatniej minucie gry gola dorzucił wykazujący się bardzo zaawansowaną techniką Łukasz Michalik, który przez cały mecz zwodził Inżynierów. Ci niestety nie byli w stanie zatrzymać Pomarańczowych: nie obyło się bez fauli i niepotrzebnych dyskusji z sędzią, które oczywiście miały jedynie negatywny wpływ na dalszy przebieg spotkania.
Plusy:
- Druga połowa Bankierów: Pomarańczowi odwrócili losy spotkania i dobitnie przypieczętowali swoje zwycięstwo
- Walka do końca: ING do ostatnich chwil dokładali kolejne bramki, nawet w ostatniej minucie gry
Minusy:
- Postawa Inżynierów: zawodnicy GE EDC przy dużej stracie bramkowej bardziej zaczęli skupiać się na komentowaniu decyzji sędziego, niż odrabianiu straty
Zawodnik meczu: Paweł Kubas [ING]
Hat-trick, zimny egzekutor - filar ofensywy Pomarańczowych.
