Powrót w Lwów w królewskim stylu
Przez chwilę wydawało się że Canarinhos z reprezentacji REGIONAL Team rozegrają już trzeci mecz bez porażki, jednak aspirująca do fotela lidera drużyna ING pokazała, że potrafią wyjść z każdej, nawet najgorszej opresji.
Lwy Bankowości nie zaczęły tego spotkania w najlepszym stylu, problemem były przede wszystkim braki kadrowe - pierwszą połowę rozegrali w pięciu, czyli Żółci mieli przewagę jednego zawodnika. Canarinhos oczywiście wykorzystali ten fakt i w ciągu 10 minut zapakowali aż 3 bramki, jednak Lwy dzielnie się broniły: pierwszy sygnał do ataku dał Jesus Iribas-Cabrera, na minutę przed końcem zawtórował mu jeszcze Michał Godlewski, jednak Regionalsi wciąż byli w bardzo dogodnej sytuacji.
Druga połowa była dużo ciekawsza, świadczy o tym chociażby jej pierwsza minuta, kiedy to Ernest Wójcik podszedł do rzutu wolnego na blisko 20 metrów od bramki i oddał bezpośredni strzał - zdobył gola godnego prawdziwego Canarinho i zapewne zagwarantował sobie miejsce w Topowych Bramkach. To bardzo ważny gol tego meczu, ponieważ mocno rozwścieczył Lwy, które w końcu zaczęły grać w pełnym składzie. Co prawda zajęło to dłuższą chwilę, bo dopiero 9 minut później Michał Godlewski dopisał do swojego konta drugie trafienie. Wtedy zaczął się prawdziwy rajd: Lwy zrobiły sobie wybieg na połowie Żółtych i zaczęły zdobywać kolejne bramki.
Na 5 minut przed końcem meczu tablica wskazywała wynik 5:3, jednak wtedy odblokował się Krzysztof Michałowski, który w przeciągu 180 sekund strzelił 3 bramki - gol na minutę to statystyka rasowego snajpera. Co prawda Jacek Wasak raz przerwał goleadę, jednak błyskawicznie odpowiedział mu Krzysztof Borysiak. Na deser 2 bramki w przeciągu ostatnich 60 sekund dorzucił Leszek Czarkowski. Jeden z polityków powiedział, że „prawdziwy mężczyzna nigdy nie kończy”, jednak jeżeli musi - to tylko w takim stylu!
Plusy:
- Wolny Ernesta Wójcika: nominacja do Topowych Bramek gwarantowana
- Końcówka Lwów: tak trzeba kończyć mecze - strata 3 bramek przemieniona w 3 bramkowe prowadzenie, brawo!
Minusy:
- Bankierzy początkowo nie grali w komplecie, przez co w końcówce musieli gonić wynik
Zawodnik meczu: Krzysztof Michałowski [ING]
Rasowy snajper i lider zespołu: na boisku pojawił się jako pierwszy, popisał się kluczowymi dla wyniku dwiema bramkami i taką samą liczbą asyst!
