Na ostatnią chwilę
Mimo iż zaczęło się dość spokojnie to na gole długo nie musieliśmy czekać. Szalejący tego dnia Michał Godlewski zapoczątkował triumf swojej drużyny chociaż na tym jego praca się nie skończyła. Najpierw wykorzystując podanie Daniela Adamczuka, a nieco później Jesusa Iribasa-Cabrery podwyższał wynik. W międzyczasie jednak cios zadał też BAYER, który nie pierwszy raz w tym spotkaniu zaprezentował duet Patryka Rozwadowskiego oraz Pawła Lisowskiego. Szybka wymiana podań między kolegami i na chwilę udało im się wyrównać. ING jednak jeszcze nie składało broni w tej połowie. Artur Sampaio pięknie przejął piłkę od obrony Fioletowych i przykładając do piłki lewą stopę ustalił wynik do szatni.
Druga połowa również nie zawiodła, ale tym razem pałeczkę przejęli Pomarańczowi. Chociaż zajęło to już nieco dłużej zanim ktoś musiał wyjmować piłkę z siatki, to tempo cały czas było bardzo wysokie. Ponownie zobaczyliśmy błyskawiczną wymianę podań, która skończyła się na Michale Ziędalskim. On natomiast cudownym uderzeniem posłał piłkę... na poprzeczkę. Tym jednak dał swojej drużynie prawdziwego kopa, a ta zaraz zaczęła trafiać.
W ten sposób w końcu zobaczyliśmy na tablicy remis, ale do końcowego gwizdka zostało jeszcze blisko 30 sekund. To wtedy właśnie do ostatniego ataku ruszyli Łukasz Michalik i Michał Godlewski, którzy jak się okazało, nie zawiedli. Szybkie przejście przez ucieszoną obronę Fioletowych, idealne podanie pod nogi kolegi i precyzyjny strzał, który mija bramkarza - to właśnie przepis Bankowców na 3 punkty w ostatnich sekundach.
Plusy:
- ING wyglądało przez większość spotkania naprawdę dobrze. Świetna wymiana podań, współpraca w środku pola godna pochwały i podania wychodzące od obrony aż do ataku to tylko kilka elementów tej naoliwionej maszyny
- BAYER pokazał prawdziwą walkę i niemal sprawił nam zaskoczenie wieczoru, tak dobrym i szybkim odrobieniem strat
- Wysokie tempo tego spotkania nie pozostawiło nam wątpliwości, że bramek nie zabraknie
Minusy:
- Szkoda jedynie dekoncentracji w częściach tego spotkania. Najpierw średnią drugą połowę mieli Pomarańczowi, a potem samą końcówkę zaniedbali Fioletowi
Zawodnik meczu: Michał Godlewski [ING]
Dla swojej drużyny już zrobił sporo, ale tego meczu większość zawodników pewnie nie zapomni i to właśnie dzięki niemu.
