Aasa Polska ciągle w pościgu za liderem
Utrzymujący się w środku tabeli zespół MENARD starał się stanąć na drodze ekipy Aasa Polska, która wciąż siedzi na ogonie lidera tabeli ELIT VII Ligi - VIACOM.
Już pierwsza połowa pokazała, że Gotówkowcy są faworytem nie tylko na papierze - co prawda chwilę czekaliśmy na pierwsze bramki, ale w 10. minucie dostaliśmy ich aż dwie. Krzysztof Łasak i Antoni Stachurski skończyli dziesięciominutowy okres chaotycznych i niecelnych strzałów (co tyczy się obu drużyn) i szybko położyli solidny fundament pod konkretny wynik. Podwyższył go dopiero na 2 minuty przed końcem Maciej Cholewa, który dobił odbity od słupka strzał jednego ze swoich kolegów. Szkoda, że chwilę wcześniej Krzysztof Łasak nie wykorzystał ewidentnej „setki”, ale trzybramkowe prowadzenie i tak było powodem do zadowolenia - szczególnie uwzględniając fakt, że do końca spotkania zostało jeszcze 20 minut.
Druga połowa również została rozegrana pod dyktando Pożyczkodawców, którzy pokazali, że są w stanie rozegrać dobre spotkanie nawet bez pomocy nieobecnego snajpera, Pawła Kranza, choć przez chwilę wydawało się, że Czerwoni przejmą inicjatywę - w 25. minucie Paweł Ruszczyk przejął wyrzut Marcina Ciecierskiego i sam zdobył kontaktową bramkę. Na kontakcie jednak się skończyło, bo Czerwone Diabły nie poszły za ciosem: na 6 minut przed końca Wojciech Trzmielewski podwyższył prowadzenie swojej drużyny strzałem prosto w środek bramki, dopiero wtedy odpowiedział mu Patryk Niezgódka, wykorzystując dośrodkowanie po rzucie rożnym autorstwa Pawła Ruszczyka. Ostatnie słowo należało jednak do Granatowych: na 120 sekund przed końcem spotkania ponownie Wojciech Trzmielewski dorzucił drugi skuteczny strzał i zakończył rywalizację.
Plusy:
- znikoma ilość przewinień,
- dobra gra obydwu bramkarzy (obydwaj odnotowali prawie 20 skutecznych interwencji)
Minusy:
- szkoda, że zawodnicy MENARD nie poszli za ciosem na początku drugiej połowy
Zawodnik meczu: Krzysiek Łasak [Aasa Polska]
Szybkobieżny zawodnik, który brał czynny udział przy bardzo ważnych, dwóch pierwszych bramkach - do tego dorzucił jeszcze jedną asystę, tym razem przy ostatnim golu.
