ING - IRGiT TGE 3:10 (2:1)
PÓŁFINAŁ o V miejsce
Rollercoaster na południu tabeli
Ekipa IRGiT TGE chyba znów wchodzi na wznoszącą falę - bardzo nierówna gra drużyny w tym sezonie zaważyła o tym, że bije się już tylko o V miejsce ELIT II Ligi. Mimo to postanowiła je dosadnie przypieczętować w meczu przeciwko ING.
Zanosiło się jednak na zgoła inną sytuację, ponieważ to Bankierzy rozpoczęli od bramek - już w 2 minucie Krzysztof Michałowski mocnym, płaskim strzałem wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Jak wiemy z poprzednich meczów, Pomarańczowi wciąż eksperymentują ze swoim wyjściowym składem, jednak wydawało się, że zaczyna się on normować a panowie są coraz lepiej zgrani. Zieloni z początku nie mieli wiele do powiedzenia - Bankierom udawało się przez dłuższy czas utrzymywać przy piłce, w 11 minucie Krzysztof dorzucił drugie trafienie i powiększył przewagę. Księgowi zareagowali dopiero na 3 minuty przed końcem pierwszej połowy, kiedy bramkę kontaktową zdobył Łukasz Skwarko.
To, co zaczęło się dziać na boisku po rozpoczęciu drugiej połowy, przerosło nawet najśmielsze oczekiwania. Jesteśmy przyzwyczajeni, że w sytuacji, gdy różnica bramek obydwu drużyn jest tak niewielka to możemy być pewni pokazu futbolu na wysokich obrotach, jednak tym razem Zieloni przeszli samych siebie. Zdarzyło im się kilka ciekawych, wysoko wygranych spotkań, ale w tym meczu show skradł Łukasz Skwarko - po trafieniu w 17 minucie dorzucił jeszcze 5 (!!!) trafień, wtórował mu również bardzo skuteczny Maciej Zadrożny (3 trafienia), na listę strzelców wpisał się jeszcze Tomasz Nikodem. Bankierzy nie mieli wiele do powiedzenia - Krzysztof Michałowski co prawda dorzucił jedną bramkę na otarcie łez w 37 minucie, jednak przy takim wyniku niezbyt wiele to dało jego zespołowi.
Plusy:
- rewelacyjna druga połowa w wykonaniu Zielonych
- niezły początek Bankierów
Minusy:
- spora ilość przewinień
Zawodnik meczu: Łukasz Skwarko [IRGiT TGE]
Jeżeli ktoś nie zgadza się z tym osądem, to najwyraźniej nie spojrzał jeszcze na statystyki strzeleckie. Warto jednak przywołać Tomasza Nikodema, piękna dwe techniczne strzały z dystansu oraz solidna gra bez strat. Brawo Panowie.
