Plusy:
+ Po 8 minutach wzajemnej wybijanki, precyzyjnym długim podaniem popisał się Szypulski, który w zasadzie ustrzelił w głowę Piotra Ziółkowskiego. Bramkarz zmylony, piłka w siatce – 0:1
+ W 16. minucie ładną, zespołową akcję przeprowadzili zawodnicy GHELAMCO. Wojtek Mitkowski sklepał z Radkiem Żdżarskim, ale ten pierwszy minimalnie spudłował z 3 metrów. 60 sekund później identyczna akcja wymienionej dwójki, ale tym razem finalizował ją Radek i się nie pomylił
+ W drugiej połowie wiele razy ciężar gry na siebie brali Patryk Niezgódka i Paweł Szypulski, ale i jednemu i drugiemu brakował więcej zimnej krwi. To samo dotyczyło Ziółkowskiego, który z 3 metrów, mając przed sobą całą bramkę, trafił w słupek
+ Końcówka tego spotkania przyniosła emocje. W 32. strzelanie rozpoczęli Czerwoni. Aktywny w ostatnich minutach Ruszczyk dograł do Bilinika, który wykorzystał dobre podanie. Po chwili Ruszczyk sam sfinalizował akcję Najafova. Czarni odpowiedzieli trafieniem kapitana, Janusza Żółkiewskiego i do końca spotkania mieliśmy fajne widowisko
Minusy:
- Święta Wielkanocne chyba mocno udzieliły się inżynierom z GHELAMCO. Nie mieli zbyt wiele zapału do biegania, przez co długimi momentami jakość widowiska spadała
- To spotkanie to był istny ping-pong. Piłka odbijała się od wszystkich części ciała, od zawodnika Czerwonych do zawodnika Czarnych i z powrotem. Długimi okresami latała w powietrzu, a kilku zawodników miało problemy z jej trafieniem. Jak to mówi klasyk – „Ekstraklasa wróciła”
