W pierwszej połowie walka, w drugiej - dominacja
Czwartkowe spotkanie M.G CONSULTING z DEUTSCHE BANK-iem zapowiadało się pasjonująco, ale tym pierwszym sił na wyrównaną rywalizację starczyło tylko na pierwsze 20 minut. W drugiej połowie gracze "Starej Damy" dali się zdominować i ostatecznie polegli aż 3:11.
Początek spotkania nie zapowiadał aż tak wyraźnej wyższości "Bankowców". Mimo że to oni zaczęli lepiej (szybkie dwa gole Mateusza Puchalskiego), to gracze M.G CONSULTING łatwo opanowali sytuację i gładko wyszli z opresji. Dzięki ułożonej grze w obronie i skutecznym atakom pozycyjnym, już 10 minut później na tablicy wyników widniał remis. Wynik 2:2 dawał nadzieję na wyrównaną walkę do ostatniego gwizdka.
"Biało-czarni" szybko jednak opadli z sił, a rywale - widząc ich słabość - rzucili się do ataków. Początkowo nieśmiałych, a z czasem - wręcz szaleńczych. Między 30., a 40. minutą "DEUTSCHE GANG" wbił aż osiem goli! Najpiękniejsze trafienie zaliczył Mateusz Puchalski, który bramkarza rywali pokonał technicznym strzałem piętką.
Dzięki trzem punktom ekipa "bankowców" umocniła się na trzeciej pozycji w tabeli, a sami zawodnicy podskoczyli w klasyfikacjach indywidualnych. Kamil Modzelewski, który w czwartek ustrzelił hat-tricka, powrócił na fotel lidera klasyfikacji snajperów, w całym sezonie uzbierał już 16 goli. Strzelecki bilans poprawili też Łukasz Szymański, Mateusz Puchalski (także autorzy hat-tricków) oraz Michał Cisak (dwa gole).
Mimo że w czwartkowy wieczór rządził atak, to warto jednak wyróżnić również defensywę DEUTSCHE BANK-u: kapitana "bankowców", Arka Raczkowskiego, który wykonywał brudną, często niewidzialną, ale efektywną robotę przed własną bramką oraz bramkarza Filipa Felaka, który z rzadka dawał zaskakiwać się przeciwnikom.
Z kolei na usprawiedliwienie "Starej Damy" niech świadczy fakt, że jedynie z ławki rezerwowych oglądał to spotkanie najlepszy strzelec zespołu Radek Strzelecki. Na boisku nie zawiedli Michał Gomoński (trzy asysty), Karol Trzciński (dwa gole) i Mateusz Niemczyk - na dobrze dysponowanych rywali to było jednak zdecydowanie zbyt mało.
PW
