Ostatnia w tabeli ELIT Ekstraklasy Okręgowa Rada Adwokacka straszy lidera z BUMARu!
BUMAR w czterech ostatnich kolejkach ligowych nie stracił choćby punktu. Z kolei ORA nie uciułała nawet jednego "oczka". Ale w poniedziałkowym meczu – przynajmniej w jego początkowych fragmentach – kompletnie nie było tego widać.Czym spowodowana była tak dobra postawa ekipy gości? Przede wszystkim wzmocnieniami. Do drużyny dołączył charyzmatyczny golkiper, Michał Strecher, obroną solidnie kierował Tomasz Sójka. Dobre zawody od początku rozgrywał także Antonio de Gregorio i Bartosz Jakubowski.
BUMAR wydawał się dobrą postawą rywali zaskoczony. Okazji było jak na lekarstwo, rozegranie piłki pozostawiało sporo do życzenia. Gol strzelony w 10. minucie przez Kubę Bednarowicza wcale nie sprawił, że liderzy tabeli przejęli kontrolę nad meczem.
A wręcz przeciwnie. ORA atakowała i... w końcu zaskoczyło! Gola zdobył Bartek Jakubowski. I to jakiego – Bartek przejął piłkę w środku pola, poprawił sobie ułożenie futbolówki i huknął nie do obrony. Krystian Rytel wyciągnął się jak struna, ale piłka była uderzona bardzo precyzyjnie, tuż przy słupku. Czapki z głów!
Tym bardziej, że ten sam zawodnik na kilkadziesiąt sekund przed końcem dał sobie i kolegom prowadzenie. Pewnie wykorzystał rzut karny – uderzył ryzykownie, ale bardzo efektownie – bardzo mocno, pod samą poprzeczkę.
W ostatnich sekundach wyszło jednak piłkarskie cwaniactwo doświadczonych graczy BUMAR-u, oczywiście to w pozytywnym tego słowa znaczeniu. "Czarni" mieli dosłownie kilkanaście sekund, by wyrównać jeszcze przed przerwą i... udało im się to! W potwornym zamieszaniu piłkę do siatki skierował Michał Nowak.
Podłamani piłkarze ORA w drugiej połowie się nie podnieśli. Szybkiego gola zdobył Michał Janiuk (w swoim stylu – nie miał za wiele miejsca, ale uderzył z dystansu, mocno i nie do obrony) i... worek z bramkami rozwiązał się.
Na dobre rozstrzelał się Kuba Bednarowicz, dołączył do niego Dariusz Jaskłowski i było po meczu. BUMAR znów z kompletem punktów.
PW
