Zaskakująca porażka w drodze po mistrzostwo !
Najwyraźniej spodobał się zawodnikom LIBERTY obiekt Praskiej Areny Futbolu. Dość zaskakująco, ale z wielką pewnością pokonali pretendentów do mistrzostwa, drużynę RUVILLE aż... 9:2 ! Od samego początku spotkania widać było, że "pszczółki" są trochę zagubione w grze, a ruchy zawodników nieco ospałe i bez animuszu. Nie wiadomo dlaczego, ale zostali w 100% zdominowani przez "Ubezpieczycieli".
Wynik otworzył już w pierwszej minucie Mohamed Safadi, zawodnik, który równie dobrze ze swoimi umiejętnościami mógłby występować w T-Mobile Ekstraklasie... może czas pomyślec nad zmianą fachu ;-) Później szło już tylko lepiej. Z każdą minutą pierwszej połowy, gracze LIBERTY zdobywali kolejne metry boiska, zamykając RUVILLE na własnej połowie. Świetnie potrafili wykorzystać "pasów" małe zdecydowanie oraz brak kreatywnego rozwinięcia akcji.
Wszyscy fani futbolu mieli nadzieję, że druga połowa przyniesie nam więcej strzałów, emocji, zwrotów akcji. Tak się stało ! Dosłownie kilka sekund po gwizdku rozpoczynającym drugą odsłonę, świetnym uderzeniem ze środka boiska popisał się Maciek Cendrowski. Huknął niemiłosiernie i zdobył przepiękną bramkę. Gra "inżynierów" zaczęła wyglądać lepiej, akcje były zdecydowanie szybsze. Lecz ... tylko wyglądała, mimo większej sprawności w ataku, nie potrafili zaskoczyć Krzysztofa Matysiaka oraz jego kolegów z obrony.
Podirytowani tą sytuacją gracze RUVILLE, tracili piłkę pod bramką rywala, a mądrze ustawiony w obronie zawodnicy LIBERTY konsekwentnie, trzymając emocje na wodzy, rozgrywali skórę jak po sznuru. Od nogi, do nogi, bez efektów specjalnych, ale bez ryzykanctwa. Futbol prosty, ale ładny dla oka i niezwykle skuteczny. Na 4:1 Mohamed Safadi, chwilę później Bartłomiej Bogucki, po wymianie podań z Michałem Kamińskim od słupa na 5:1. Panowie z RUVILLE już wiedzieli, że dzisiejszego wieczora nic już nie wskurają. Damian Rajca próbował jak mógł, ale to było za mało na rywali z Chocimskiej. Kolejne gole padały w analogiczny sposób.
Mecz był niesamowity, może nie dzięki emocjom, lecz dzięki pięknej grze "ubezpieczycieli", którzy naprawdę pozytywnie zaskoczyli w tym meczu wszystkich ! Możliwe nawet, że i siebie !? Życzymy LIBERTY więcej takich wygranych, pokazaliście Panowie naprawdę dużą klasę nie bacząc, czy ktoś jest drugi w tabeli, czy piąty. Ograć mżna każdego, nawet lidera. "Pszczółki" oczywiście, nie muszą się martwić, wszyscy dobrze wiedzą, że to drużyna z potencjałem i wielkimi umiejętnościami. Wierzmy, że był to tylko "wypadek przy pracy" ;-)
