Pechowcy w karnych
Remis w tak dobrym spotkaniu to uczciwy rezultat chociaż zespół LIBERTY miał dwie świetne okazje, żeby ugrać 3 punkty. Ubezpieczyciele muszą, jednak popracować nad wykonywaniem jedenastek, bo ten element gry szczególnie im dzisiaj nie wychodził.
Farmaceuci chcieli zmazać złe wspomnienie po zeszłotygodniowej porażce i już od początku atakowali bramkę Krzysztofa Matysiaka, ich rywale natomiast odpowiadali szybkimi kontrami. Po jednej z takich kontr jeden z zawodników w białych koszulkach zostaje sfaulowany, sędziowie nie mają wątpliwości co do werdyktu – rzut karny. Do piłki podchodzi Mateusz Szwej, który uderza celnie… ale jego intencje pewnie wyczuwa Jakub Zielewicz i z gola nici. BAYER atakował dalej, aż w końcu Michał Łepecki wyprowadza swój zespół na prowadzenie. Radość nietrwała, jednak długo, bo już po nie całych 2. minutach Rafał Pokrzywa wyrównał rezultat spotkania.
Druga połowa zanosiła się na pełną walki i taką też była. Błyskawicznie po wznowieniu gry Łepson ponownie wyprowadził swój team na prowadzenie. Cały mecz oparty był na scenariuszu: Farmaceuci strzelają gola, a LIBERTY błyskawicznie odrabia. Kierując się tym planem, po kilku chwilach Michał Kamiński pokonuje Zielewicza. Tomasz Magda poddenerwowany tym faktem bierze sprawy w swoje ręce i sprawia, że to Różowi są bliżej 3 punktów. Ambitni Ubezpieczyciele walczą dalej i po chwili ponownie Kamiński wyrównuje. Panowie z LIBERTY dostali wiatru w skrzydła i atakowali jak szaleni. Po chwili ponownie jeden z nich upada w polu karnym Farmaceutów - rzut karny był oczywisty. Do futbolówki podchodzi Mohamed Safadi, Egipcjanin nie wytrzymał jednak odpowiedzialności i mocno przestrzelił…
Mecz trzymał w napięciu i zakończył się uczciwym podziałem punktów. Panowie z LIBERTY natomiast chyba muszą zrobić sobie porządny trening ze strzelania rzutów karnych, bo aż żal tracić takie okazje!
Damian Ambrochowicz
