LIBERTY - BAYER 4:0 (3:0)
PÓŁFINAŁ o miejsca I-IV
Jak Matysek
Mecz o dużą stawkę – występ w finale ELIT II LIGI. Obydwu zespołom bardzo zależało na wygranej, co widoczne było na boisku od pierwszych minut spotkania.
Po szybkiej wymianie cisów na prowadzenie wyszła drużyna LIBERTY. Wynik otworzył Karol Woźnica, który popisał się uderzeniem z dużej odległości. Po drodze piłka odbiła się od jednego z obrońców BAYER, co uniemożliwiło skuteczną interwencję bramkarzowi tej drużyny.
Po stracie gola Farmaceuci częściej utrzymywali się przy piłce i groźnie atakowali bramkę LIBERTY. Mimo bardzo wielu prób, nie udało im się pokonać kapitalnie dysponowanego tego wieczoru Krzysztofa Matysiak. W piłce nożnej liczą się przede wszystkim bramki – o czym nie zapominali zawodnicy drugiego zespołu w tabeli. Do bramki BAYER trafił Rafał Pokrzywa i po raz drugi Karol Woźnica. Do przerwy 3:0.
Po zmianie strony obraz gry nie uległ zmianie. LIBERTY grało efektywnie, a ich przeciwnicy tylko efektownie. Krzysztof Matysiak utrzymał znakomita dyspozycję z pierwszej połowy, a jego kolegom udało się strzelić jeszcze jedną bramkę. O zwycięstwie Ubezpieczeniowców zadecydowały dwa elementy – zimna krew pod bramką przeciwnika i fenomenalna forma bramkarza.
Zawodnik meczu: Krzysztof Matysiak
"To jest niemożliwe!" – co kilka minut krzyczeli rezerwowi BAYER. Była to reakcja na niewiarygodne interwencje bramkarza LIBERTY. Krzysztof Matysiak pokazał, że ma opanowany każdy element bramkarskiego rzemiosła – grę na linii, na przedpolu i wprowadzenie piłki. Można było przecierać oczy ze zdumienia patrząc na jego poczynania w tym meczu. Porównanie go do grającego w reprezentacji Polski na przełomie wieków, Adama Matyska, jest całkowicie uzasadnione.
