Jak w kal(eight)oskopie
Szalony mecz, prowadzenie było raz po jednej, raz po drugiej stronie. Kibice mogli nacieszyć swoje oczy oglądając aż 16 goli! Mocny początek zespołu WEDEL. Zanim zawodnicy GE EDC rozgrzali wszystkie swoje mięśnie, to Alan Kwaśniewski umieścił piłkę w ich bramce już czterokrotnie. Na swoje szczęście „lotnicy” pozbierali się jeszcze w pierwszej połowie. Za sprawą duetu Tur - Gronowski zdobyli 3 gole i przed przerwą znacznie zmniejszyli stratę.
Po zmianie stron szybkie dwie bramki dla GE EDC i zmiana prowadzenia. Trafienia sygnowane logiem T/G (Tur - Gronowski). Tego dnia fenomenalnemu „duetowi” postawił się, diabelsko skuteczny, Alan Kwaśniewski. To jego kolejne kolejne dwa trafienia wyprowadziły "słodziaków" na prowadzenie 6:5. Po kilku minutach znowu był jednak remis :) Do siatki przeciwnika trafił Strzelec, Damian Strzelec. Ostatnie minuty meczu przyniosły ponowne zmiany wyniku. Od 37 minuty do końca spotkania padły jeszcze trzy bramki i kiedy po raz ostatni zabrzmiał gwizdek sędziego, na tablicy wyświetlony był wynik 8:8.
Obie drużyny przypomniały sobie stare piłkarskie powiedzenie, że „najlepszą obroną jest atak” i cały czas atakowały. Mecz przypominający walkę bokserską, w której obaj zawodnicy zasypują siebie nawzajem gradem ciosów, zapominając przy tym o wysokiej gardzie. Zamiast knock out'u, sprawiedliwy remis i podział punktów.
Zawodnik meczu: Alan Kwaśniewski
Praktycznie w pojedynkę postawił się zespołowi GE EDC. Dla niego ostatni mecz sezonu miał słodko-gorzki smak. Udało mu się zanotować 7 trafień, ale to i tak było za mało, aby jego drużyna mogła cieszyć się z kompletu punktów.
