Łeb w łeb do samego końca!
Niezwykle wyrównany przebieg miało środowe starcie VIACOMU z COMPENSĄ. Obie drużyny zaaplikowały rywalom po sześć bramek i ostatecznie podzieliły się punktami.
VIACOM po efektownym triumfie w poprzedniej kolejce miał nadzieję na kontynuację zwycięskiej passy w starciu z ostatnią w tabeli drużyną ubezpieczycieli. Medialni od początku przejęli inicjatywę, ale ich akcje, budowane cierpliwie i konsekwentnie, nie przynosiły powodzenia. Po otwierających dziesięciu minutach wzajemnego badania sił, impas przełamał wreszcie Karol Król i po ładnej akcji z Kubą Parafińczukiem pokazał, dlaczego nieprzypadkowo jest najlepszym strzelcem swojej drużyny. Zawodnicy VIACOM z prowadzenia cieszyli się jednak krótko, gdyż już minutę później odpowiedział Karol Domżała. Od pierwszego gwizdka sędziego widać było, że rękawice skrzyżowały ze sobą dwa klasowe zespoły o porównywalnej sile. Przed upływem pierwszej połowy urodziwym golem zdążył błysnąć jeszcze Michał Rajkowski, ale akurat tego wieczoru instynkt killera odkrył w sobie Domżała i na przerwę oba zespoły schodziły przy remisie 2:2.
Pierwsza część spotkania była tak naprawdę tylko przystawką przed drugimi 20 minutami. Czego podczas nich nie było! Dynamiczne akcje, parady golkiperów, rzut karny, ba, nawet gol samobójczy bramkarza. Pierwszym skalpem po przerwie mógł pochwalić się Michał Kowol, który w 26. minucie wyprowadził Medialnych na prowadzenie 3:2. Nikt nie zamierzał odpuścić choćby na centymetr, a sposobu, w jaki pięć minut później padła kolejna bramka nie przewidziałby chyba najlepszy trenerski strateg. Ostro dośrodkowana przez jednego z zawodników VIACOM piłka, zagranie przywodzące na myśl popularne, ekstraklasowe „centrostrzały”, odbiła się od poprzeczki bramki COMPENSY, a następnie od pleców rozpaczliwie interweniującego Piotra Sanikowskiego i zatrzepotała w siatce.
Ten kuriozalny gol okazał się być sygnałem dla obu stron do pogrążenia się w prawdziwym futbolowym szaleństwie. Na kontaktowego gola Michała Grzegorskiego błyskawicznie odpowiedział Kowol. Niespełna trzy minuty przed końcem kontrowersyjny rzut karny na gola zamienił Jacek Pyrzanowski i był remis. Wynik, który z pewnością nie satysfakcjonował żadnej ze stron, więc tempo gry jeszcze wzrosło. Przed końcowym gwizdkiem hattrick skompletował Domżała, ale wobec kolejnej bramki Rajkowskiego było to tylko trafienie na wagę jednego punktu. Bardzo emocjonujące spotkanie zakończyło się ostatecznie remisem 6:6, który sprawia, że nie możemy się już doczekać meczów tych drużyn za tydzień.
Zawodnik meczu: Karol Domżała [COMPENSA]
Strzał, podanie, technika, pełen serwis. Prosimy o więcej, panie Karolu!
