SIKA rozbija Philip Morris
Świetnie w nowy sezon weszli zawodnicy SIKA pokonując drużynę PHILIP MORRIS 3:1.
Już po pierwszej połowie piłkarze PHILIP MORRIS wydawali się nieco zmartwieni. Nic dziwnego, skoro w ciągu 20 minut rywale wbili im dwa gole. Bramek padłoby zapewne więcej, gdyby drużyny regularnie nie ratował „latający” golkiper - Kamil Starzyk. SIKA skupiała się na atakach skrzydłami, które sprawiały poważne problemy rywalom. Z biegiem czasu zaczęło się robić coraz bardziej nerwowo, na bramkę specjalistów od chemii budowlanej nacierał Marek Gębski, niestety bezowocnie.
W drugiej części obie ekipy strzeliły po jeszcze jednej bramce, swoje trzy grosze zaś nadal próbował dorzucić Gębski. Los mu jednak nie sprzyjał i brutalnie zdecydował, że dziś nic nie wpadnie. Nerwowa atmosfera i wola walki obu drużyn była przyczyną coraz to ostrzejszej gry. W końcówce zaś doszło do niepotrzebnej wymiany zdań, która na szczęście nie miała wpływu na losy spotkania.
Zawodnik meczu: Kamil Starzyk [PHILIP MORRIS]
Gdyby Mickiewicz żył, pisałby wiersze o paradach tego bramkarza. Bez wątpienia jest skarbem Tytoniarzy.
