Huśtawka emocji
Pierwsze 15 minut meczu mówiąc delikatnie nie zachwyciło. Wystarczy jako fakt podać, że w całej pierwszej połowie bramkarze zaliczyli po jednej interwencji, a przez długi czas jedyną klarowną sytuacją było trafienie Karola Domżały w poprzeczkę własnej bramki. W pewnym momencie sprawy w swoje ręce wziął Grzegorz Sikora, trafiając z połowy w samo okienko bramki! Już wcześniej to właśnie zawodnicy STANLEY B&D byli stroną dominującą (głównie za sprawą groźnego Jacka Białasa), jednak przypieczętowali swoją przewagę bramką i to oni schodzili na przerwę przy stanie 1:0.
Przerwa przyniosła kompletną zmianę. To właśnie ubezpieczyciele weszli w drugą część spotkania ze zdwojoną energią, całkowicie dominując na boisku czego dowodem była bramka Artura Epelbauma. Tradycyjnie po stronie speców od narzędzi akcje prowadzili Jacek Białas (groźnie z wolnego i główką) i Grzegorz Sikora (rozgrywanie piłek, ale i uspokajanie gry w obronie), mimo tego świetną akcją popisała się COMPENSA, gdy to "dziurę" założył Karol Domżała, a jego podania na bramkę zamienił Mateusz Jancik.
STANLEY B&D jednak nie odpuścił i po chwili białe koszule zostały skarcone przez Marcina Bochniaka. Moneta kolejny już raz miała się odwrócić, gdy do karnego po zagraniu ręką podszedł Artur Epelbaum. Presja wyniku (2:2) musiała jednak odbić się na nim, gdyż posłał piłkę prosto w poprzeczkę. Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić i z tej samej piłki poszła kontra, którą na prowadzenie dla swojej drużyny zamienił Marcin Bochniak. To ubezpieczyciele musieli ruszyć do ataku i długo bili głową w mur. Gdy w końcu się przedarli to mogli nawet wygrać mecz! 50 sekund przed końcem wyrównał Arkadiusz Bagiński, a gdy na zegarze pozostało tylko 5 sekund, kontrę 3 na 1 popisowo zmarnował jeden z zawodników COMPENSY. Remis był jednak sprawiedliwym wynikiem i mecz ostatecznie zakończył się wynikiem 3:3.
Zawodnik meczu: Grzegorz Sikora [STANLEY B&D]
Po prostu najlepszy na boisku: podania, przegląd pola i gra w obronie, a do tego dwie asysty i niesamowite uderzenie (być może nawet gol kolejki).
