BAYER - DEUTSCHE BANK 2:10 (1:2)
FINAŁ o miejsce V
Niespodzianka w I lidze!
Słupki, kontry, emocje tylko w pierwszej połowie. Twarda nieustępliwa gra. Tak w skrócie można podsumować mecz o V miejsce w I lidze, pomiędzy DEUTSCHE BANK, którzy po rzutach karnych wygrali swój poprzedni mecz, a BAYER, którzy Bankowcom już raz ulegli, aż 8:2. DEUTSCHE BANK znów zmiażdżył rywali, tym razem nawet większą różnicą bramek, wygrywając aż 10 do 2 i po zajęciu 8 miejsca po sezonie zasadniczym wskoczyli na najwyższe możliwe!
Zawodnicy obu drużyn są znani w intensywności w swoim stylu gry, a tego wieczoru już od początku obie strony przeszły do wymiany ciosów. Pierwsze 5 minut to pojedynek między Kamilem Modzelewskim a obrońcami farmaceutów. „Rudy” jednak te pojedynki początkowo przegrywał, więc wyręczyli go koledzy. Po tym jak Patryk Kwiatkowski i Marcin Lipski strzelili po bramce (co ciekawe: obaj grali bardzo defensywnie i często ratowali kolegów z tyłu) niebieskie koszulki przejęły całkowitą kontrolę nad meczem. Gdy jeszcze Paweł Rybak trafił w słupek, wydawało się że mamy po meczu. Niespodziewanie jednak BAYER natychmiast odpowiedział swoim uderzeniem w słupek, by przed przerwą zmniejszyć stratę do rywali, gdy przy biernej postawie obrońców trafił Daniel Sulej.
Bramka stracona w końcówce podziałała jak płachta na byka na zawodników DEUTSCHE BANK, którzy całkowicie zdominowali druga połowę. Agresja w ataku i doskonała obrona sprawiła, że gracze Niebieskich całkowicie zdominowali drugą połowę. Doczekaliśmy się nawet zagrania „Raboną” od Adriana Kubickiego, niestety nie wykorzystanego. Aż 5 zawodników zdobyło po 2 bramki, a na 8 trafień rywali w drugiej połowie tylko raz odpowiedział Daniel Sulej. Dwa ostatnie mecze nasuwają tylko jedno pytanie: jak z tak dobrą grą DEUTSCHE BANK grał “tylko” o miejsce V? 18 bramek w dwóch ostatnich spotkaniach, fajna kombinacyjna gra i to właśnie Bankowcy zdobywają puchar “pocieszenia”!
Zawodnik meczu: Marcin Lipski [DEUTSCHE BANK]
W obronie pan profesor, zwłaszcza w drugiej połowie niszczył akcje rywali. Dodatkowo, gdy tylko widział miejsce leciał pod pole karne przeciwnika, gdzie całkiem nieźle potrafił wykończyć akcję.
