TNS walczy do końca
Kantar TNS pokazało w tym spotkaniu charakter. Pomimo niekorzystnego wyniku z pierwszej połowy, potrafili się podnieść i zwyciężyć.
Początek meczu był wręcz idealny dla SAP. Po niespełna 120 sekundach prowadzili już dwoma bramkami po niemal identycznych akcjach. Przechwyt piłki, potężne uderzenie, którego nie powstydziłby się sam Roberto Carlos i radość po zdobytej bramce. Najpierw w ten sposób odpalił Jan Tomczak, a chwilę później Wojtek Wrona. To było jak dwa potężne sierpowe prosto w ucho i to już w pierwszej rundzie. Statystycy lekko stracili równowagę, ale na deski nie padli. Walczyli dalej i już po chwili do sieci trafił Paweł Trepkowski. To tylko dodawało skrzydeł zawodnikom ze Wspólnej.
Po chwili Paweł zamienił się w asystenta i w genialny sposób podał do Artura Gontarczyka, dla którego wykończenie akcje było już tylko formalnością. Obie drużyny często atakowały, ale pamiętały również o defensywie. To było bardzo wyrównane spotkanie, ale w momencie schodzenia na przerwę to Programiści mieli jednobramkową przewagę, do siatki ponownie trafił Tomczak. Statystycy nie spuścili jednak głów i nie załamali rąk, na drugą połowę wyszli jeszcze bardziej zmotywowani.
Od pierwszych minut drugiej odsłony widać było jak bardzo im zależy na zwycięstwie, wrzucili tryb „turbo”. Dynamiczne akcje, solowe rajdy, próby uderzeń z dystansu, wszelkimi metodami próbowali odwrócić losy spotkania. Udało się wyrównać, gdy wypuszczony Trepkowski świetnie zagrał z prawej flanki do środka, gdzie czekał Karol Kaczorowski. Stracona bramka sprawiła, że defensywa Programistów kompletnie się pogubiła. Luki w obronie, wolne powroty po stracie, nie trzymanie pozycji, to było jak woda na młyn dla TNS. Statystycy wykorzystali niefrasobliwość rywali i za sprawą Artura Gontarczyka wyszarpali trzy punkty. SAP próbowało jeszcze w końcówce wyrównać, ale zabrakło czasu i szczęścia.
To drugie zwycięstwo TNS w tym sezonie i naprawdę szkoda, że tak późno pokazuje swój waleczny charakter, ale zawsze jest to dobry grunt do dalszej pracy.
Zawodnik meczu: Artur Gontarczyk [Kantar TNS]
Nie tylko snajper z zimną krwią kończący akcję, ale i lider zespołu. Motywował kolegów, gdy było im to najbardziej potrzebne.
Damian Ambrochowicz
