Statystycy pokonują sąsiadów z tabeli
Reprezentanci KANTAR TNS w świetnym stylu triumfują nad zawodnikami SAP. Od początku kontrolowali przebieg spotkania i w dobrym stylu rozprawili się z przeciwnikami.
Nie minęło nawet kilkanaście sekund, a Statystycy już prowadzili w tym spotkaniu. Piłkę ustawioną na środku boiska, potężnym strzałem w samo okienko, skierował Marcin Ślęzak. Marcin to bohater pierwszych pięciu minut, bo właśnie tyle zajęło mu skompletowanie hat-tricka. W rewelacyjnym stylu wszedł w mecz, rządząc na początku spotkania. W późniejszej fazie meczu batutę przejął od niego Piotr Dembiński. Ten dynamiczny i obdarzony magicznym wręcz dryblingiem snajper, regularnie podwyższał prowadzenie swojej drużyny. Spece od badania opinii publicznej grali prosty, ale zabójczo skuteczny futbol, a Piotr był akurat zawsze tam, gdzie go najbardziej potrzebowano. Cztery efektowne trafienia to tak naprawdę tylko wisienka, lub jak kto woli – truskawka, na torcie. Świetnie w środku pola spisywał się natomiast Maciej Szpil, którego celne podania przeszywały defensywę rywali. Dzięki jego mierzonym zagraniom, koledzy mieli ułatwioną drogę do bramki.
Programiści grający w mocno osłabionym składzie nie mieli klarownego planu na to spotkanie. Zbyt dużo grali na chaos zamiast wprowadzać spokój w swojej grze. Ciężar rozgrywania piłki próbował wziąć na siebie Paweł Winciorek, ale osierocony przez Wojtka Wronę nie sprostał temu zadaniu. Jednak kilka z wariackich akcji przyniosło zamierzony efekt. Na listę strzelców wpisał się między innymi Marek Głazowski, który co chwila próbował uderzeń z dystansu. Dobry występ, pomimo aż dziesięciu wpuszczonych goli, zanotował Piotr Kowalewski. Bronił co tylko miał w zasięgu rąk, ale zbyt często był osamotniony w defensywie.
To zwycięstwo przerywa długą passę porażek w wykonaniu Statystyków, do końca sezonu zostało jeszcze sporo kolejek, więc może będzie to początek marszu w górę tabeli.
Zawodnik meczu: Marcin Ślęzak [Kantar TNS]
Nie trafił do siatki ani razu w poprzednich spotkaniach, ale jak już się rozkręcił to od razu zakończył spotkanie z czterema golami.
Damian Ambrochowicz
