Inżynierowie przełamują złą passę
W ostatnim akcie środowej nawałnicy spotkań na Zbaraskiej wystąpiły drużyny z dolnej części tabeli ELIT III Ligi – GE EDC oraz Kantar MILLWARD BROWN. Zarówno jedna, jak i drużyna walczyły o pierwsze punkty w sezonie.
Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem wiadomo było, że będziemy mieli małą niespodziankę. Otóż między słupkami bramki Zielonych wystąpił Jarek Wrótniak. Kolejna nastąpiła po upływie zaledwie dwóch minut. Mianowicie grający zazwyczaj bliżej własnej bramki Andrzej Wijaszka tym razem rozpoczął spotkanie z przodu. Kto wie czy to właśnie nie ten ruch taktyczny spowodował, że pierwsze fazy pojedynku minimalnie należały do Sondażystów. Jednak obie ekipy w szczególności dbały o to, aby nie musieć szybko odrabiać strat. Przez to oglądaliśmy troszkę kunktatorskiej piłki. Po pierwszej ćwiartce meczu do głosu, ale również w niewielkim wymiarze zaczęli dochodzić „Biało-Niebiescy”. Czołowymi postaciami w ich grze byli Alex Fernandez i Franciszek Żywek. Jednak ani oni, ani Marcin Rączka czy Michał Żurowski z ekipy rywali nie potrafili w pierwszej połowie zmusić golkipera drużyny przeciwnej do wyciągnięcia piłki z siatki.
Między słupkami świetnie, jak na swoją normalną rolę na boisku, prezentował się Jarek Wrótniak. Zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę grę na przedpolu. Przy utrzymującym się wyniku bezbramkowym jedną z lepszych sytuacji zmarnował Michał Żurowski. W miarę rozwijania się drugiej połowy widać było, że pierwsza bramka jest coraz bliżej, a wtedy pewne było, że mecz się w końcu otworzy. Tego pierwszego wyczekiwanego przez wszystkich gola zdobyła w 31. minucie drużyna Zielonych. Andrzej Wijaszka na połowie przeciwnika, mający blisko siebie dwóch rywali zachował przytomność umysłu i mądrze, a przede wszystkim celnie zagrał do Daniela Osińskiego. Z kolei ten spokojnym strzałem pokonał Filipa Paczkowskiego. Jak się niedługo później okazało, golkiper Inżynierów odegrał jedną z decydujących ról w meczu. To właśnie po dalekim wyrzucie Filipa, świetnym przyjęciem piłki, następnie obrotem, a w końcu celnym strzałem popisał się Franciszek Żywek. Mieliśmy remis. Spotkanie w końcu się otworzyło, a najważniejszy moment nadszedł w ostatniej minucie gry. Wtedy to, ponownie Filip Paczkowski dogrywał, a jego podanie na bramkę zamienił strzałem od słupka Alex Fernandez. GE EDC w końcu zatriumfowało!
Zawodnik meczu: Filip Paczkowski [GE EDC]
Zanim zadziały się najważniejsze wydarzenia w pojedynku, Filip popisał się dziewięcioma skutecznymi interwencjami. Kilka z nich było najwyższej klasy. Z kolei w decydujących minutach popisał się on dwoma asystami, które w nieoceniony sposób pomogły jego kolegom w zdobyciu jakże cennych bramek.
