Zbyt późny zryw DB
Liderująca PANDORA przystąpiła do spotkania z plasującym się tuż za podium DEUTSCHE BANKiem znając wynik spotkania Superparkietu z Vita Sport. Jubilerzy mieli więc świadomość, że jeśli myślą o zachowaniu przywództwa w tabeli muszą uporać się z bankierami. Bramki i emocje mieliśmy więc dosłownie od pierwszej do ostatniej minuty spotkania!
Już w pierwszej akcji meczu Kamil Tur przedarł się prawą flanką i zakończył akcję ni to strzałem, ni to dośrodkowaniem. Piłka, co stało się w ostatnich meczach już regułą, trafiła po drodze na Jerzego Kilona, który minimalnie zmienił jej tor lotu, w efekcie czego zmylony Jakub Kazubek nie miał szans na skuteczną interwencję. Bankierzy mogli wyrównać już po dwóch minutach, ale strzał z rzutu wolnego Pawła Rybaka zatrzymał się na słupku bramki strzeżonej przez Tomka Pietrzaka. W 8. minucie po dośrodkowaniu z bocznego sektora boiska i strzale głową Patryka Domańskiego to Niebieskich uratował słupek. Nie pomógł on już jednak w kolejnej akcji, kiedy to Mateusz Grzęda płaskim strzałem z rzutu wolnego podwyższył na 2:0. W 12. minucie Kamil Modzelewski stojąc tyłem do bramki, pięknie wyłożył piłkę piętą Pawłowi Rybakowi, ale ten trafił prosto w Pietrzaka. Dwie minuty później ten sam duet podręcznikowo, rozegraniem piłki w trójkącie rozmontował obronę rywali, ale na posterunku kolejny raz był Pietrzak.
Przez pierwsze dziesięć minut drugiej części gry na boisku nie działo się zbyt wiele. Lepiej radziła sobie walcząca o zachowanie status quo Pandora, skutecznie neutralizując poczynania ofensywy Bankierów. Brakowało jednak chęci i ambicji podwyższenia wyniku i definitywnie rozstrzygnięcia losów spotkania. Przełom nastąpił w 32. minucie. Adrian Kubicki wyłożył piłkę przed pole karne Pawłowi Rybakowi, a ten stojąc na wprost bramki, nie niepokojony przez obrońców wykonał wyrok. Kontaktowy gol tchnął wiarę w Bankierów na osiągnięcie korzystnego rezultatu i obie drużyny musiały zewrzeć szyki przed ciężką przeprawą w końcówce. W gorszej sytuacji byli Czarni, mający wąską ławkę rezerwowych. Dali się zepchnąć do defensywy co było wodą na młyn dla preferujących ofensywny futbol bankowców.
Co prawda w 37. minucie Mateusz Grzęda trafił jeszcze w słupek ale był to jednorazowy wypad Jubilerów. Niebiescy bliscy szczęścia byli na minutę przed końcem, ale piłka po strzale Kubickiego odbiła się od słupka i trafiła wprost w ręce Pietrzaka. W ostatnich sześćdziesięciu sekundach udało im się jednak przeprowadzić akcję na wagę jednego punktu. Piłka po strzale jednego z zawodników trafiła pod nogi czatującego w polu karnym Modzelewskiego. Płomiennowłosy zawodnik z dychą na plecach dobrze ją opanował i przytomnie wyłożył do Patryka Kwiatkowskiego, który zewnętrzną częścią stopy pokonał Pietrzaka. Tym samym Pandora zostaje po tej kolejce zepchnięta z fotela lidera co zwiastuje ogromne emocje w decydujących meczach sezonu!
Zawodnik meczu: Kamil Modzelewski [DEUTSCHE BANK]
Robił najwięcej szumu ze wszystkich zawodników na boisku. Ciężki do przepchnięcia, dynamiczny, dużo widzi i swobodnie czuje się z piłką przy nodze.
