ACER rzutem na taśmę pozostaje w grze o play-offy
Trzeba przyznać, że na takie dni, jak czwartek w ELIT IV Lidze czekamy całe sezony. Cztery drużyny mające tyle samo punktów i wszystkie liczące się w grze o najlepszą czwórkę. Również jeśli chodzi o emocje do ostatniego gwizdka, to ekipy rozpieszczały widzów. Nie inaczej było w starciu ACERa z PGE S.A.
Zieloni przystąpili do meczu z czterema zawodnikami w polu. Taki stan rzeczy zmienił się dopiero po 10 minutach gry. Jednak wcześniej zdążyło się trochę zadziać na murawie i to wcale nie negatywnego dla osłabionego zespołu. W 3. minucie Energetycy mieli rzut wolny zza połowy. Do jego wykonania sposobił się budzący respekt swoją posturą golkiper Krzysztof Cichecki. Oddał on tak kapitalne uderzenie, że właściwie trudno znaleźć komplement odzwierciedlający jakość strzału. Posłał on piłkę technicznym strzałem w okienko bramki rywali. Posiadająca przewagę ekipa Predatorów wyrównała chwilę później za sprawą asysty Wojtka Cianciary i gola Michała Senkowskiego. W 12. minucie killer pola karnego Jacek Bogucki dał znać o sobie. Przeciął on strzał Leszka Stawskiego, a zrobił to tak celowo i perfidnie dla rywali, że przypomniał się Filippo Inzaghi z najlepszych lat. Po chwili błyskawicznie wyrównał Wojtek Cianciara. Ostatnim umieszczeniem piłki w siatce przed przerwą był samobójczy gol Leszka Stawskiego.
Druga odsłona niewiele się różniła od pierwszej. Stroną prowadzącą grę byli Komputerowcy, ale wynikało z tego niewiele. Zdecydowanie bardziej konkretni w swych atakach byli Energetycy, którzy czynili to rzadziej. Swoje atuty w ofensywie uwypuklili w 23. minucie, kiedy Jarosława Płaszczyńskiego ponownie pokonał Jacek Bogucki. Czarnym, pomimo niewątpliwej jakości, jaką posiadają w ataku, brakowało w czwartek dokładności w podaniach, a także – przede wszystkim – umiejętności wychodzenia na wolne pozycje. Swoje sytuacje jednak też mieli. W 30. minucie rzutu karnego nie wykorzystał Marek Sałasiński, a chwilę później dwie świetne okazje w jednej akcji zmarnował Mateusz Twardy. Z kolei PGE S.A. w 34. minucie wyszło na upragnione prowadzenie za sprawą skutecznego uderzenia ze środka pola Andrzeja Szostka. ACER nie mógł już kalkulować, musiał szturmowo zaatakować. Przez całe spotkanie ich rywali ratował w fenomenalny sposób między słupkami Krzysztof Cichecki. Nie zdołał on jednak tego zrobić w ostatniej minucie meczu. Wówczas PGE S.A. miało rzut rożny, ale Czarni wyszli z błyskawiczną kontrą, którą wykończył Wojtek Cianciara po wystawce Marka Sałasińskiego. Taki rezultat oznacza, że PGE S.A. zakończy sezon zasadniczy poza pierwszą czwórką. Z kolei ACER przedłużył swoje nadzieje, ale prawdopodobnie tylko zwycięstwo w ostatniej kolejce nad pewnym już gry w play-offach PHILIP MORRIS zapewni im grę w Final Four.
Zawodnik meczu: Wojtek Cianciara [ACER]
Czwartkowa rywalizacja nie była pokazem jakości ofensywy Czarnych. Jednak nawet w trudnej dla siebie rzeczywistości na murawie, Wojtek potrafił zrobić coś dużego dla swojej drużyny. Tym czymś były asysta i dwa gole, w tym ten z ostatniej minuty, który nadal pozwala marzyć ACERowi nawet o awansie do III Ligi.
