Dla takich kibiców warto grać (i zwyciężać)
Zawodnicy AXA DIRECT, pokrzepieni dopingiem rozbawionej i rozśpiewanej grupy swoich fanów, pokonali w czwartkowy wieczór zespół PGE S.A. 7:5. Dzięki zwycięstwu "ubezpieczyciele" są już na drugim miejscu w tabeli ELIT II Ligi. Bohaterem meczu - nie po raz pierwszy - był Marek Jędrasiewicz.
Marek znów czarował rywali strzałami i dryblingami. Marek stylem gry - choć po ostatnim meczu Realu z Bayernem nie wiemy, czy się na nas nie obrazi... - przypomina Arjena Robbena. Z jednej strony jego rywale doskonale znają jego atuty (silny strzał lewą nogą, spryt, technika), z drugiej - nie są w stanie ich zniwelować i im się przeciwstawić.
W czwartek znów czarował swoich rywali strzałami i dryblingami. Ekipie PGE S.A zaaplikował cztery gole, dwa razy asystował przy bramkach swoich kolegów z drużyny. Choć sezon się dopiero zaczął, zawodnik AXA DIRECT ma na swoim koncie już sześć trafień i śmiało można wymieniać go wśród kandydatów do korony króla strzelców.
Z kolei jego ekipa pnie się w górę tabeli. Drużynę PGE S.A pokonała po bardzo wyrównanym pełnym goli i emocji spotkaniu. Do przerwy na tablicy wyników widniał remis dwa do dwóch. Druga zaczęła się od ofensywy AXA - najpierw w poprzeczkę trafił Mariusz Nawrocki, a kilka chwil później piłkę z linii bramkowej musiał wybijać Leszek Stawski. Ale to PGE S.A pierwsza wyszła na prowadzenie - w 25. minucie gola zdobył niezawodny Marcin Górka. Odpowiedź przyszła natychmiastowo - oczywiście ze strony duetu Jędrasiewicz-Nawrocki. Obaj w przeciągu pięciu kolejnych minut zdobyli trzy gole, a kiedy w 35. minucie swoją cegiełkę dołożył Tomasz Nowak, wydawało się, że może być już po meczu.
Ale PGE to drużyna zbyt doświadczona, by zrezygnować z walki mając w zapasie pięć minut na odrobienie strat. Sygnał do ataku dał Leszek Stawski, który dwoma nietuzinkowej urody golami dał swojej drużynie drugie życie. Cóż jednak z tego, skoro kropkę nad "i" - ładnym skądinąd strzałem z rzutu wolnego - postawił - tak, tak, nie mylicie się - Marek Jędrasiewicz.
AXA DIRECT zgarnęła trzy punkty i tuż po spotkaniu podziękowała swoim fankom i fanom za doping - ci z kolei nie mogą być zawiedzeni meczem. Tuż po ostatnim gwizdku odtańczyli taniec zwycięstwa i w niezłych humorach opuścili Warszawiankę. Mamy nadzieję, że ich obecność nie była jednorazowa. Do zobaczenia! :-)
PW
