Mayweather może się uczyć
Kolejne zwycięstwo w tym sezonie zaliczyli piłkarze spod szyldu COMPENSA. Tym razem niczym wytrawny bokser wypunktowali ekipę PHILIP MORRIS.
Spotkanie zapowiadało się na dość zacięte. Oba zespoły miały na swoim koncie po jednym zwycięstwie i apetyt na kolejne. Już w 3. minucie gry ubezpieczeniowcy wyszli na prowadzenie. Karol Domżała wypatrzył Wojciecha Korola, a ten nie dał szans Kamilowi Starzykowi. PHILIP MORRIS ruszył do ataków, ale nie był w stanie przebić się przez dobrze zorganizowaną defensywę rywala. COMPENSA wyprowadzała bardzo groźne kontry i przed przerwą jedna z nich zakończyła się sukcesem. Tym razem do siatki trafił Michał Grzegorski i na odpoczynek drużyna COMPENSY schodziła z dwubramkowym prowadzeniem.
Niewiele zmieniło się w drugiej części meczu. Tytoniowcy starali się nawiązać walkę, ale dobrze w bramce spisywał się Jarosław Dusiński. Kiedy tylko było można, COMPENSA niepokoiła defensywę PHILIP MORRIS albo szybkimi podaniami, albo indywidualnymi akcjami. W 27. minucie Karol Domżała bardzo dobrym podaniem znalazł Arkadiusza Bagińskiego, a ten strzelił trzeciego gola dla swojego zespołu. Stało się jasne, że ekipa PHILIP MORRIS tego meczu raczej nie wygra. COMPENSA kontrolowała grę, a w 39. minucie zadała ostateczny cios. Autorem czwartego i ostatniego gola meczu okazał się Michał Grzegorski.
Zawodnik meczu: Karol Domżała
Niczym w strategicznej grze „Dziel i rządź”, kierował poczynaniami swoich kolegów. Dwukrotnie jego zagrania otworzyły drogę do bramki. Szybki, świetnie panujący nad piłką. Prawdziwy lider.
