Remis w starciu tytanów
SUPERPARKIET przed tym meczem miał już zapewnione miejsce w pierwszej czwórce, VERMARI natomiast swoją przynależność do tej grupy musiało jeszcze potwierdzić.
Dla specjalistów branży optycznej starcie rozpoczęło się najgorzej jak tylko mogło. W ciągu pierwszego kwadransa zapanował seledynowy szał i zawodnicy SUPERPARKIETU aż trzykrotnie pokonali Kubę Wesołowskiego. Strzelanie rozpoczął Krzysztof Morawski, po chwili podwyższył Bartosz Malinowski, a następnie pięknym strzałem popisał się Daniel Matwiejczyk. Było to jak trzy błyskawiczne ciosy w pierwszej rundzie, po których bokser jest nieco zamroczony. Nie skończyło się jednak nokautem, bo już po chwili Paweł Szymańczuk trafił do siatki, czym dał sygnał, że jego zespół nie ma zamiaru paść na deski.
Seledynowi prezentowali ogromną dynamikę w grze, sprawnie realizując taktykę przyjęcia i błyskawicznego oddania piłki do kolegi. Futbolówka przemieszczała się od nogi do nogi jak po sznurku. Dodatkowo zaskoczyli przeciwników bardzo wysokim pressingiem, wymuszając na nich błędy w rozegraniu. Obroną, którą tak ciężko było sforsować VERMARI w pierwszej połowie, dowodził Grzegorz Dudziak, odpowiedzialny za odbiór i rozprowadzania piłki wszerz boiska. Z obu tych zadań wywiązywał się rewelacyjnie.
W przerwie spotkania Krzysztof Kaczor mobilizował swoich kolegów, aby wyszli na drugą odsłonę z ofensywnym nastawieniem. Błękitni wybiegli na murawę z przekonaniem, że jeszcze mogą wygrać. Ich akcje nabrały koloru i siły przebicia, a Grzegorz Silicki musiał się nieźle napocić. Gdy jednak do rzutu karnego podszedł Darek Rolak, golkiper Seledynowych był bez szans. Złapanie kontaktu z przeciwnikiem jeszcze bardziej nakręciło Optyków, a ich rywali wybiło z rytmu. Zawodnicy SUPERPARKIETU narzucili angielski styl gry, broniąc się za wszelką cenę, co przełożyło się na częste faule.
Czas uciekał, aż w końcu Paweł Szymańczuk zagrał fantastycznie do Krzysztofa Kaczora, który pewnym strzałem wyrównał stan rywalizacji. Nabuzowani pozytywną energią Optycy rzucili wszystko na jedną kartę i w następnie akcji jeden z ich graczy został sfaulowany. Było to szóste przewinienie, które zaowocowało rzutem karnym. Darek Rolak podszedł do piłki i silnym strzałem wprawił w euforię swoich kolegów.
SUPERPARKIET nie jest drużyną, załamującą ręce i zwieszającą głowy w trudnych sytuacjach. W ostatniej minucie fenomenalną paradą piłkę za linię wybił Wesołowski. Krzysztof Morawski ustawił piłkę w rogu boiska i dośrodkował. W polu karnym odnalazł się Jan Endzelm, który plecami skierował futbolówkę do sieci. Istne szaleństwo!
Jeżeli VERMARI nie potknie się w przyszłym tygodniu to prawdopodobnie będzie grać w finałowej czwórce, wszystko jeszcze w nogach Optyków.
Zawodnik meczu: Darek Rolak [VIACOM]
Najskuteczniejszy strzelec zespołu udowodnił, że presja dla niego nie istnieje. Dzięki jego spokojowi w egzekwowaniu stałych fragmentów dał szansę na odrobienie strat.
Damian Ambrochowicz
