Liberty wraca do gry!
Po pierwszych 3 kolejkach sytuacja LIBERTY nie była zbyt ciekawa(1 zwycięstwo i 2 porażki), jednak wygrana 5:3 z OUTBOX pozwoliła im dogonić bezpośrednich rywali w tabeli.
To OUTBOX był na początku spotkania dużo aktywniejszy przy bramce rywali, jednak albo bardzo dobrze reagował Krzysztof Matysiak (jak zwykle nie zawodził), albo niecelnie strzelał Marcin Kiedrowicz. Gdy wydawało się, że Ubezpieczyciele są w dużych tarapatach, to oni zaskoczyli wszystkich. 4 bramki w 10 minut, całkowite zdominowanie rywali oraz po prostu bardzo dobra gra w obronie i ataku. Mateusz Szwej i Michał Kamiński (obaj po dwie bramki) rozgrywali dobre spotkanie! Po jednej z szarży lewą strona boiska i silnym strzale tego pierwszego, golkiper OUTBOX Łukasz Czerwiński odbił piłkę przed siebie. Ambitny napastnik postanowił dopełnić formalności, ale szybszy okazał się doświadczony Łukasz. Wtedy doszło do zderzenia i nieprzyjemnej kontuzji palca lidera czerwonych diabłów. Pomimo zabiegów chłodenia, zawodnik ten opuścił plac gry z grymasem bólu i po boiskowej diagnozie - spędzi trzy tygodnie lecząc kończynę.
Druga połowa to jednak koncert gry Artura Kozaka. W pierwszej części uderzał on głównie niecelnie lub słabo przyjmował piłkę, jednak po przerwie wyszedł jak naładowany energią. Do tego doszło świetne i agresywniejsze rozgrywanie piłki przez Kubę Skurczyńskiego i w pewnym momencie wydawało się, że Czerwoni będą w stanie wyrównać! Bramka Bartłomieja Boguckiego dała jednak Ubezpieczycielom spokój na ostanie 5 minut i nawet dwa stracone w tym czasie gole nie zagroziły wynikowi. Przewaga OUTBOX nie została wykorzystana w większym stopniu głównie dzięki świetnej grze Rafała Pokrzywy i Pawła Niskiego, którzy to w obronie doskonale zatrzymywali akcje rywali, a do tego potrafili potem doskonale rozpocząć akcje.
Zawodnik meczu: Krzysztof Matysiak [LIBERTY]
Ewidentnie jeden z najlepszych zawodników, jeżeli chodzi o wszystkie dotychczasowe mecze. Równa forma, parę niesamowitych interwencji i oczywiście dyrygowanie kolegami z obrony.
